Wiadomo, że do zderzenia pociągów relacji Słupsk - Szczecinek doszło około godz. 9.10, 500 metrów za stacją kolejową w Korzybiu (23 km od Słupska)
Krzysztof Łańcucki, rzecznik PKP
PLK mówił w TVP Info, że na miejscu trwa akcja ratunkowa. Wiadomo, że ciężko ranny jest kierownik jednego z pociągów. Po zderzeniu pociągów pomocy medycznej łącznie 45 osobom. Najwięcej rannych trafiło do szpitala wojewódzkiego w Słupsku - 20 osób. Wśród nich jeden mężczyzna przeszedł operację po krwotoku wewnętrznym, ale stan pacjenta jest stabilny, jak poinformował dyrektor szpitala w Słupsku Ryszard Stus. Na obserwacji zostanie dwójka dzieci w wieku około 14-tu lat, a także dwójka dorosłych. - Piętnaście osób zostanie jeszcze dziś zwolnionych do domu - dodał dyrektor Stus. Do szpitala w Sławnie trafiły dwie osoby dorosłe, w tym jedna w ciężkim stanie. Do szpitala powiatu bytowskiego przewieziono dwie osoby - nie mają one groźnych obrażeń. Rzecznik słupskiej policji aspirant Robert Czerwiński tłumaczy, że pierwotna liczba poszkodowanych w zderzeniu pociągów - 25 osób zmieniła się, bo część pasażerów na własną rękę dotarła do szpitali. Nie jest też wykluczone, że ta liczba jeszcze się zmieni - dodał Czerwiński. Większość poszkodowanych ma ogólne obrażenia, były też przypadki utraty przytomności i złamania.
Jeden z pociągów wyjechał bez zezwolenia? Oba pociągi, to pociągi lokalne. Jeden jechał ze Słupska do Szczecinka, drugi w przeciwną stronę. Linia ta jest jednotorowa, a pociągi miały mieć mijankę na stacji Kępice (następna stacja za Korzybiem w kierunku Szczecinka) o godzinie 9:05. Jednak pociąg ze Słupska był opóźniony i w Korzybiu był kilka minut po 9, zamiast o 8:53.
Potwierdza to informacja, którą dostaliśmy na Alert24: wg.
serwisu Głosu Koszalińskiego pociąg ze Słupska wyjechał 15 minut później, bo oczekiwał na pasażerów SKM.
Jak udało się nieoficjalnie dowiedzieć reporterom trójmiejskiej "Gazety Wyborczej", dyżurny ruchu pozwolił na odjazd pociągu z Kępic, natomiast pociąg ze Słupska ruszył w kierunku Kępic bez zgody dyżurnego ruchu. Mijanka obu składów miała nastąpić w Korzybiu. W wyniku tego doszło do zderzenia obu składów 500 metrów za stacją Korzybie w kierunku Szczecinka.
- Prawdopodobnie jeden z nich wjechał na stację przy czerwonym świetle - wyjaśnił rzecznik PKP PLK Krzysztof Łańcucki. Jednotorowy szlak jest wyposażony w automatyczny system kierowania ruchem.
Przyczyny zderzenia pociągów w Korzybiu wyjaśni specjalna komisja, w której skład wejdą m.in. przedstawiciele przewoźnika i zarządcy infrastruktury, czyli spółki PKP Polskie Linie Kolejowe - powiedział Michał Lipiński z biura prasowego Przewozów Regionalnych.
Ranni pasażerowie odchodzą i wracają Informacje o liczbie rannych ciągle się zmieniają, bo - jak wyjaśnia będący na miejscu Grzegorz Ferlin, rzecznik słupskiej straży pożarnej - część pasażerów najpierw odeszła z miejsca zdarzenia, a po pewnym czasie wróciła. Jak się okazało, również wśród nich były osoby poszkodowane. Według późniejszych informacji, część pasażerów dotarło do szpitali na własną rękę.
Na Alert24 dostaliśmy także informację od jednego z pasażerów pociągu. - Konduktorka pod wpływem uderzenia będąc w połowie wagonu poleciała na sam jego koniec. Miała strasznie rozbita głowę i była bardzo mocno wygięta. Na szczęście pamiętam, że się ocknęła - pisze Alertowicz. Grzegorz Ferlin potwierdza, że najciężej ranni zostali kierowniczka składu oraz jeden z mężczyzn, którego z zakleszczonego wagonu wyjęli strażacy.
W akcji ratunkowej uczestniczy w sumie 10 zastępów państwowej i ochotniczej straży pożarnej. Okazuje się, że w wyniku zderzenia nastąpił wyciek ropy z jednej z lokomotyw. Strażacy zabezpieczyli miejsce wycieku i przepompowywali ropę. W jednej z lokomotyw pękły oba zbiorniki z paliwem. Wyciekła z nich cała ropa. Z drugiego pociągu wypompowano 1200 litrów paliwa.
Utrudnienia potrwają do wieczora Rzecznik PKP Polskich Linii Kolejowych Krzysztof Łańcucki podał, że pasażerowie, którzy nie ucierpieli w wypadku zostali już rozwiezieni zastępczą komunikacją autobusową. Pasażerowie kolejnych pociągów na tej trasie będą przewożeni autobusami do czasu przywrócenia ruchu - dodał Łańcucki. Ocenił też, że utrudnienia potrwają przynajmniej do wieczora.
W tej chwili strażacy czekają na pociąg ratunkowy, który ma usunąć uszkodzone pociągi.
Wiesz więcej? Byłeś świadkiem zderzenia? Poinformuj Alert24