"Czy ktoś tutaj myśli? Czy roboty prowadzone ciężkim sprzętem w okolicy przystanku Modra na ul. Pilczyckiej są w jakikolwiek sposób nadzorowane i zabezpieczane? Po tym, co zobaczyłem tam w środę, stwierdzam z całą pewnością, że nie.
Cudem ocalony
W okolicy przystanku na wielkim osiedlu kursuje koparka, która ładuje ziemię na wywrotki. Wielkie kamazy kursują po chodniku, na którym wciąż pełno jest pieszych, lawirujących w tonach błota między ciężkim sprzętem budowlanym. Do tego nie ma tam żadnych barierek i zakazów poruszania się.
Kiedy w środę po południu szedłem chodnikiem w kierunku przystanku, w moją stronę zaczął cofać kamaz. Kierowca nie był w stanie dostrzec mnie na tyłach ciężarówki. Bagna z pracującą koparką z jednej strony i ciąg aut na ul. Pilczyckiej z drugiej strony nie dawały mi dużego pola ucieczki przed wielotonową maszyną. Brnąc po łydki w szlamie, zdołałem się jakoś salwować ucieczką w chwili, gdy tył kamaza był niecałe dwa metry od mojej głowy.
Tym razem się udało. Ale czy uda się matce z dzieckiem w wózku? Czy uda się niepełnosprawnej osobie na wózku lub osobie starszej, mającej trudności z poruszaniem się? Wątpię. Zgodnie z powiedzeniem " mądry Polak po szkodzie", będziemy szukać rozwiązań, dopiero gdy komuś stanie się krzywda" - komentuje Tomasz.
Chodnik się znalazł
O interwencję poprosiliśmy Marka Szemplińskiego ze spółki Wrocławskie Inwestycje, która nadzoruje budowę nowego torowiska prowadzącego na stadion. - Wskazany na zdjęciu obszar winien być tymczasowo wyłączony z ruchu. Natychmiast po sygnale od czytelnika "Gazety" zaleciliśmy sprawdzenie, ew. poprawienie zastosowanego oznakowania oraz przywrócenie ładu. Niemniej przepraszamy za niedogodności związane z budową. Prosimy o cierpliwość, prace zaplanowane są do końca przyszłego miesiąca - odpowiedział rzecznik WI.
Ale już po niecałej godzinie dostaliśmy od Marka Szemplińskiego zdjęcie tego samego miejsca, ale wykonane po godz. 15 w czwartek. Pojawia się na nim dawno niewidziany chodnik. - Wykonawca odkopał go i usunął bałagan. Tak czy owak przed zakończeniem całości prac firma drogowa będzie musiała teren wzdłuż ulicy doprowadzić do stanu sprzed remontu. A jeśli w międzyczasie wykonawca będzie musiał chodnik jeszcze raz "rozjechać", przypilnujemy, by miejsce utrudnień dla pieszych oznakował właściwie - zapowiada Szempliński.
Źródło: Alert24.pl