http://bi.gazeta.pl/i/obrazki/alert24/search-blank.gifhttp://bi.gazeta.pl/i/obrazki/alert24/search-blank.gifhttp://bi.gazeta.pl/i/obrazki/alert24/search-google.gif

Gazeta.pl > Alert24 >  Informacje

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum RSS Alert24

Londyn głosuje cierpliwie i skarży się na internetową rejestrację

Nadesłali z Londynu Karolina i Paweł, haderon, endriu, Lech Panowicz, Paulina Trąmpczyńska/Alert24.pl
2007-10-21, ostatnia aktualizacja 2007-10-22 17:22

Niedziela 21 października, Londyn, Konsulat RP
Niedziela 21 października, Londyn, Konsulat RP
Przemek Ostrowski

Problemy z głosowaniem za zagranicą - nie tylko w Australii i Kanadzie, ale także w Wielkiej Brytanii. Moje zgłoszenie drogą elektroniczną zostało potwierdzone przez system Konsulatu RP w Londynie. Jednak kiedy przyszłam oddać swój głos dziś rano, okazało się, że mojego nazwiska nie było na liście - pisze na Alert24.pl Karolina z Londynu.

Czy wszyscy zdążą zagłosować? Słaba organizacja punktów wyborczych powoduje, ze wiele osób odchodzi rezygnując z oddania głosu.
Paulina Duch
Czy wszyscy zdążą zagłosować? Słaba organizacja punktów wyborczych powoduje, ze...
Niedziela 21 października, Londyn, Konsulat RP
Przemek Ostrowski
Niedziela 21 października, Londyn, Konsulat RP
Niedziela 21 października, Londyn, Konsulat RP
Przemek Ostrowski
Niedziela 21 października, Londyn, Konsulat RP
Odeszłabym z kwitkiem, gdyby pani z komisji nie zauważyła, że przez pomyłkę zarejestrowano mnie pod pierwszą literą imienia zamiast nazwiska. Podobno nie był to jedyny taki przypadek.

Kłopoty z głosowaniem w Londynie zgłosił też Paweł: - Zawiódł system rejestracji internetowej do wyborów. Na listach wyborczych nie było osób, które z tego systemu skorzystały - zawiadomił Alert24.pl. Zdaniem Pawła system rejestracji za pomocą internetu budzi sporo wątpliwości: - W Londynie można było zagłosować przedstawiając wydrukowany e-mail z potwierdzeniem. E-mail ten zawierał jedynie adres okręgu wyborczego i instrukcje odnośnie głosowania. Komisja w żaden sposób nie sprawdzała prawdziwości wydruku. Teoretycznie więc każda osoba nie będąca zarejestrowana mogła zagłosować np. pożyczając od kogoś kartkę z wydrukowaną treścią e-maila. Osoby dopisywane do list wyborczych mogły tylko podać polski adres zamieszkania. Byłem świadkiem, jak w sytuacji gdy jedna osoba nie miała w Polsce meldunku, podała adres, gdzie kiedyś była zameldowana.

Paulina Trąmpczyńska: Wracamy do domu po dokumenty

Niedziela, Londyn. godz. 13.30. Ja i mój chłopak Kamil zarejestrowaliśmy się online na wybory już 1 października. Dostaliśmy e-mailem potwierdzenie przyjęcia zgłoszenia, które informowało, że należy zabrać ze sobą dowód osobisty. Potwierdzenie nawet nie jest imienne. Pojechaliśmy rowerami - bo jest weekend i metro prawie nie działa, a jako studenci staramy się oszczędzać na transporcie miejskim. Czas podróży - godzina. Na miejscu - kolejka do ambasady na 40 minut czekania. Okazało się, że ani jego, a ni mnie ma na liście. Wracamy do domu wydrukować potwierdzenia. Godz. 17.00 - tym razem już autobusami (dwoma) jedziemy na wybory po raz drugi. Ciekawe, jaka będzie kolejka. Przypuszczam, że nie mniejsza.

Wybory to zbyt poważna sprawa, by były takie wpadki

"Co do kwestii wad programu umożliwiającego rejestrację - to samo zdarzyło się w Cambridge - pisze na Alert24.pl "haderon". - Koleżanka poprawnie wysłała zgłoszenie rejestracyjne, zrobiła to z mężem - moim kolegą z pracy. Ja i kolega znaleźliśmy się na listach, zaś koleżanka nie - mimo, że wszyscy otrzymaliśmy potwierdzenia e-mailowe potwierdzające poprawne ukończenie procesu rejestracyjnego. Koleżanka została poinformowana o możliwości napisania skargi do PKW. Otrzymała też od komisji potwierdzenie dotyczące zajścia. Komisja powiedziała nam, że przed nami (a byliśmy z samego rana) dwie inne osoby nie znalazły się na listach.

Pewnie to przypadek, ale ktoś by mógł pomyśleć o zorganizowanej akcji służb specjalnych, ponieważ wiadomo, że dotychczasowy rząd ma raczej mierne poparcie za granicą. A wystarczyłoby stworzyć bazę danych zarejestrowanych osób z możliwością sprawdzenia przez komisję w danym punkcie wyborczym - wtedy można by znaleźć daną osobę po np. numerze PESEL i taką osobę poprzez sieć "odhaczyć", że głosowała. Niestety, w konsulacie w Londynie wydrukowano listy zgłoszonych - jak widać były one niekompletne. PS: to jest zbyt poważna sprawa, aby popełniać takie proste błędy. Inne kraje kompletnie przerzuciły się na głosowanie przez Internet - np. Estonia; i jakoś nie mają problemów z tą enigmatyczną technologią."

Anna: Rejestracja była ok, ale nie mogłam głosować

Po poprawnym zarejestrowaniu się do wyborów, otrzymałam maila potwierdzającego o treści: "Wniosek w sprawie umieszczenia w spisie osób uprawnionych do głosowania w wyborach do Sejmu i Senatu RP został poprawnie wysłany. OKW 194 - Cambridge (OKW 194) Dom Polonia 231 Chesterton Road CB4 1AS Cambridge".

O godz. 11 poszłam na wybory mając ze sobą paszport. Okazało się jednak, że nie ma mnie na liście (mój mąż na tej liście był). Według komisji był to już trzeci taki przypadek. Od komisji otrzymałam pismo, że nie znaleziono mnie na liście zarejestrowanych do głosowania. Mimo że członkowie byli mili, powiedzieli że nic nie sa w stanie zrobić. Mogę jedynie napisać zażalenie do Państwowej Komisji Wyborczej. Było mi przykro, ponieważ jestem obywatelem Polski i tak jak inni obywatele kraju mam prawo głosu. Może na następne wybory "system" zostanie udoskonalony

Problem z... toaletą

"Mam niemiłe doświadczenie z czekaniem w kolejkach do głosowania - skarży się "dziadek". - Otóż odmawia się oczekującym z korzystania z toalety. W konsulacie RP w Londynie, odmówiono mi z możliwości skorzystania z łazienki, tłumacząc, że jest remontowana. Po nieprzyjemnej interwencji i po wezwaniu przewodniczącej komisji remont jakimś dziwnym zbiegiem okoliczności się zakończył.

Cóż, po raz kolejny głosuję w Londynie i znów widzę, że osoby czekające muszą się upominać o godne oddanie głosu jak i o toalety. Jako obywatel RP czuję się upokorzony tym, że wysyła się mnie do pubu lub innego miejsca Ciekawe, czy pracowników komisji wysyła się do toalet w najbliższych restauracjach.

Tak właśnie zachęca się ludzi do głosowania - traktuje ich jak przedmiot i pomiata."

Absolutny skandal - pisze na Alert24.pl z Londynu Lech Panowicz. - Klub POSK. Co najmniej od godziny 2 po południu do zamknięcia średnia kolejka długości 200-300 m, grubości 5 osób. Czas czekania od 2-4 godzin. To wszystko pomimo zgłoszeń tydzień wcześniej. Na to nie ma żadnego wytłumaczenia. Dzisiaj pozbawiono mnie prawa do głosowania. Nie mogłem czekać do po godzinie 18-tej, bo po po ciemku nie mogę wracać do domu. Ludzie stali wytrwale...ale tak jak i ja - po godzinie, półtorej rezygnowali, bo dziecko płakało na przykład.



Mieliśmy najdłuższe wybory w życiu

Punkt wyborczy w POSK w Hammersmith, godz. 13. To były najdłuższe wybory w moim życiu, wybraliśmy się ze znajomymi na spacer myśląc, że głosowanie zajmie nam 5 minut... Okazało się, że czekaliśmy 2 godziny! - pisze Endriu. - Kolejka na zewnątrz budynku miała około 200 metrów i kończyła się w pobliskim Ravenscourt Park. Niestety organizatorzy nie pomyśleli zbyt mocno i nie dość, że czekało się na zewnątrz., to jeszcze w środku budynku panował chaos, np. pani z komisji siedząca pod kartką z literkami R - S wzywa ludzi, których nazwiska zaczynają się na O, P i R... Ale co najciekawsze, ten tłum ludzi stoi karnie z sobie tylko wiadomych powodów. Może uważają, że warto bo od tego coś zależy? Większość, to ludzie młodzi, niektórzy z małymi dziećmi na ręku. Na szczęście pogoda dopisuje, słońce świeci, a każdy jest zdumiony ilością ludzi. Co by było gdyby z tego miliona (lub ponad) Polaków na Wyspach, zarejestrowało się więcej niż 68 tysięcy?

Czuję się jak emigrant

"Obwodowa Komisja Wyborcza na Hammersmith. 1,5 godziny w kolejce do urny upłynęło mi na przyjemnych pogawędkach z innymi oczekującymi. Słoneczko, super atmosfera, mili ludzie - jednym słowem sielanka. Do czasu, kiedy podszedłem do członka komisji z paszportem i okazało się, że nie ma mnie na liście, mimo iż zgłoszenie wysłałem dwa tygodnie temu ze strony www.wybory.co.uk i dostałem potwierdzenie o poprawnej rejestracji. Szkoda, czuje się zupełnie jak emigrant, jak niechciany bez prawa głosu - pisze internauta o nicku "bezprawagłosu".

Źródło: Alert24.pl

Zobacz więcej na temat:

  • Po co w ogóle jakieś śmieszne papierki, głosować toja3003 23.10.07, 14:29

    Po co w ogóle jakieś śmieszne papierki, głosować elektronicznie i spoko.Kiedy słyszę, że nasi mądrzy (?) rektorzy chcą dawać wolne studentom, żeby gdzieś tam do urny dojechać, bo student w »

  • Londyn głosuje cierpliwie i skarży się na inter.. kzyskow 23.10.07, 20:38

    Kochani rodacy w Londynie, jesteście wspaniali. Te kolejki na zdjęciach to jakdo muzeum w Watykanie. Dzięki Wam za te głosy, bo na miejscu w kraju kolejek niebyło a i tak zbyt duża liczba »

  • Dzieki wielkie ! Stali by dac kopa w d.. kaczko igel1 24.10.07, 13:32

    Jestem ogromnie wdzieczny mlodym polakom ,ze decyduja o wlasnym kraju !Tego nie spodziewaly sie kaczory..teraz nadal pluja wokol siebie i graja na nerwach...Nienawisc plynaca »