Godz. 16, w Konsulacie Generalnym RP w Barcelonie pomimo stania w ponad półgodzinnej kolejce dowiedziałem się, że nie ma mnie na liście wyborców. Zarejestrowałem się drogą internetową według wskazówek podanych przez konsulat i w odpowiednim terminie. Gdy jednak przyszła moja kolej na odebranie karty najpierw okazało się, że mnie nie ma na liście, później poproszono mnie na bok i próbowano porównać z listą mailingową. Tam również nie było mojego nazwiska. - reracjonuje Kuba. - To samo spotkało osobę przede mną i moich znajomych. Skoro w jednym momencie przytrafiło się to kilku osobom to skala tego w całej Katalonii musi być olbrzymia. Nie wiem jaka jest tego przyczyna, natomiast wiem, iż pozbawiono nas jedynego czynnego udziału w życiu kraju poza jego granicami. Sprawa jest zbyt ważna i nie możne zostać pozostawiona bez echa.
Około godz. 11 przyjechałem z grupą znajomych do Konsulatu RP w Barcelonie - donosi Michał U. - Z czerech osób, które chciały zagłosować i dopełniły obowiązku wysłania maila na adres konsulatu, tylko ja znalazłem się na liście i oddałem głos. Takich przypadków było więcej. Na liście zabrakło również młodego mężczyzny, który specjalnie przybył z odległej o 300 km Walencji.] Hiszpania, Murcja, godz. 9. Niestety rozczarowałam się trochę frekwencją - pisze Imnariel. - W ciągu kwadransa, jaki spędziłam w lokalu wyborczym nie spotkałam innego głosującego, ale wiem, że nie byłam pierwsza. Przyjechałam aż z Granady, 4 godziny autobusem, by zaraz wrócić. Chcę Polski bliżej Europy, a z pewnością nie homofobicznej i antysemickiej. Chcę także dobrych stosunków na froncie Polska-Niemcy. Aktualnie przebywam w Hiszpanii i planuję pobyt roczny lub dłuższy za granicami naszego kraju, ale z pewnością wrócę. Chcę decydować.
Źródło: Alert24.pl