http://bi.gazeta.pl/i/obrazki/alert24/search-blank.gifhttp://bi.gazeta.pl/i/obrazki/alert24/search-blank.gifhttp://bi.gazeta.pl/i/obrazki/alert24/search-google.gif

Bitwa o Kłodzko, czyli zerwany festiwal

Aneta Augustyn
2008-07-19, ostatnia aktualizacja 2008-07-19 18:01

W Kłodzku miał się odbyć festiwal muzyki elektronicznej i gotyckiej. Organizatorom i tysiącu fanów z całej Europy zabawę popsuł jednak nieznany sabotażysta, który przeciął kable zasilające scenę w twierdzy.

Publiczność przyjechała na festiwal w Kłodzku z kilku krajów. Na próżno, bo impreza została odwołana
Publiczność przyjechała na festiwal w Kłodzku z kilku krajów. Na próżno, bo...
ZOBACZ TAKŻE
"Alternatywną Twierdzę" wymyśliła rok temu grupa zapaleńców z Kłodzka i Wrocławia. - Chcieliśmy wypromować miasto, które podupada kulturalnie. Poza tym kłodzka twierdza, jak mało który obiekt nadaje się do prezentowania elektronicznej, gotyckiej muzyki - mówi Piotr Krawczyk, muzyk i pomysłodawca imprezy.

Impreza miała odbyć się 12 lipca. Przez pół roku pracowało nad nią kilkanaście osób. Największą gwiazdą miał być niemiecki zespół Diary of Dreams.

Tydzień przed koncertami organizatorzy rozwiesili w Kłodzku sto plakatów. Nocą ktoś zerwał część z nich, a w mieście pojawili się "aktywiści", którzy zachęcali przechodniów do podpisywania petycji do władz miasta w sprawie odwołania koncertów. - Bo będzie czczony szatan, a Chrystus krojony na pół... - wzdycha Krawczyk. - Tymczasem grupy, które zaprosiliśmy, śpiewają po prostu o rozczarowaniu światem, nieudanych miłościach i takich tam egzystencjalnych smutkach. Żadnych satanistycznych treści. No może poza jednym zdaniem "Go to hell" [tłum.: Idź do diabła! - red.].

'Czciciele szatana' z Bolkowa na zdjęciach Castle Party 2007



W zeszłą sobotę, w dniu festiwalu, plakaty imprezy zostały zaklejone wezwaniem do "czuwania modlitewnego" w jednym z kłodzkich kościołów. O tej samej porze, o której miały odbyć się koncerty. Ktoś też przeciął kable doprowadzające prąd do głównej sceny w twierdzy. Awarię usunięto tylko na kilka godzin. Wieczorem, tuż przed inauguracją prądu znowu nie było

- Powiedziano nam, że linia została uszkodzona od pioruna i zasilania już nie będzie. Tyle, że żadnych piorunów w okolicy nie widziano, dzwoniliśmy w tej sprawie do stacji meteo. Prąd był w całym mieście, tylko nie u nas - mówi Marcin Syzdek, współorganizator imprezy.

- Nadszarpnięto zaufanie fanów i muzyków, nie mówiąc już o wyrzuconych w błoto pieniądzach - denerwuje się Piotr Krawczyk. - Nikogo nie oskarżamy, ale chcielibyśmy wiedzieć, kto za tym stoi. Sprawą powinna się zająć prokuratura. Przecież włamanie do trafostacji to był zwykły sabotaż.

Andrzej Dąbrowski, kierownik referatu kultury i komunikacji społecznej urzędu miejskiego w Kłodzku: - Tak, wiem, mówi się już, że moherowe bojówki w Kłodzku sabotują koncerty... Petycję o odwołanie koncertu podpisało trzystu mieszkańców. Argumentowali, że wystąpią zespoły satanistyczne, które w swojej muzyce nakłaniają do samobójstw, do obrażania Kościoła.

Kierownik Dąbrowski wyciąga z biurka egzemplarz petycji: "Koncert jest promowany na stronie www.gothic.pl, po uruchomieniu której ogarnia przerażenie - piszą katoliccy aktywiści i ostrzegają przed demonicznymi treściami. Przy okazji dziękują burmistrzowi za odwołanie koncertu zespołu Hate w listopadzie ubiegłego roku.

Burmistrz Bogusław Szpytma: - Rzeczywiście odwołaliśmy tamten koncert, ale już nie pamiętam dlaczego.

Joanna Póltoranos, dyrektorka Kłodzkiego Ośrodka Kultury: - Tamtej feralnej soboty elektrycy potwierdzili, że kłódka do trafostacji i kable zostały przecięte. Nic nie mogliśmy zrobić, bo awaryjny agregat ze straży pożarnej jest o trzydzieści razy za słaby. Kiedy ogłosiliśmy, że koncertu nie będzie, nie było gwizdów, cienia agresji, tylko wielki żal. Niektórzy płakali. Wstyd, że to się tak skończyło. I jeszcze musimy wypłacić 25 tys. zł artystom za koncerty, których nie było.

- Mieliśmy szansę stworzyć naprawdę niezły festiwal, dla wyrobionej publiczności - gorączkuje się Marcin Syzdek. - Ale komuś naprawdę bardzo zależało, żeby impreza się nie odbyła.

Źródło: Alert24.pl

Zobacz więcej na temat:

  • 185 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Samolot z II wojny znaleziony na pustyni w Egipcie. Przez Polaków

Polacy poszukujący ropy w Egipcie odnaleźli na Saharze wrak samolotu P-40 Kittyhawk należącego do RAF. Samolot z drugiej wojny światowej jest w niemal idealnym stanie. Jak mówią historycy, znalezisko jest "lotniczym ekwiwalentem grobowca Tutenchamona". Informacje dostaliśmy od czytelnika Alertu24.