Przeczytaj: Poczta mnie doprowadza do szału.
Zawrotna szybkość Poczty Polskiejkfasek: Skończyłem średnią szkołę, złożyłem papiery na studia i spokojnie czekałem na październik. Aż tu bam... wezwanie z WKU... z datą wyznaczoną na dzień następny... Co to ma wspólnego z Pocztą Polską? Ano to, że list szedł TYDZIEŃ (równe 7 dni) z dzielnicy oddalonej o 6 km ode mnie. Dzięki kochanej PP miałem godzinę na natychmiastowy powrót do centrum (mieszkam ok. 10 km stamtąd), żeby zdobyć jakikolwiek kwitek potwierdzający, że czekam na wyniki rekrutacji. Ledwo, ledwo, ale się udało. Dostałbym list pół godziny później i teraz siedziałbym w koszarach. Dziękuję stale robiącej z nas jełopów Poczcie.
Confiteorr: Czwartek, godz. 12:00. Dopiero dziś dotarła do mnie, do Radomia, kartka pocztowa nadana w Karpaczu (owszem daleko), ale po 3 tygodniach. Gratuluję Poczcie Polskiej!!!
Zb. Kowalewicz: Dostałem awizo o odbiorze listu poleconego w dniu 20 sierpnia. W dniu 21 sierpnia go odebrałem. Nic nie byłoby w tym dziwnego gdyby nie to, że list na moją pocztę dotarł 18 lipca /data stempla/ i spokojnie leżał przez miesiąc gdy zdecydowano się dostarczyć mi awizo. Awizo było dostarczone po raz pierwszy. Sprawa dotyczy poczty 05-806 Komorów k/Pruszkowa. Dodam, że zwykłe listy roznoszone są co ok. 2 tygodnie a przesyłki dostaję opóźnione nawet o 2 miesiące.
MIKLOSZ: Ożarów Mazowiecki, non-stop. Przesyłki dostarczane są z ogromnym opóźnieniem lub wcale. Od niedawna rachunki płacę po drugim wezwaniu do zapłaty, ponieważ zwyczajnie nie dostaję faktur. 20 sierpnia zastałem w skrzynce plik 15 przesyłek z których najstarsza została nadana w Warszawie, 16 czerwca - pokonanie 13 km z centrum Warszawy do Ożarowa Mazowieckiego zajęło jej 2 miesiące. W pliku były między innymi 2 faktury za telefon komórkowy... oczywiście przeterminowane, i to obie. Na reklamacje zgłaszane w Urzędzie Pocztowym jest zawsze jedna odpowiedź - mamy za mało listonoszy, a Pan Janek obsługujący moją ulicę jest na urlopie. Jak wróci to doręczy...
SEPP: 18 sierpnia wysłano w UP Skoczów list priorytetowy z lekami w kopercie "bąbelkowej do Pszczyny (ok. 40 km). Do dzisiaj (25 sierpnia) nie dotarł. Rozmawiałem (z Niemiec, bo leki miały być dla mnie)z doręczycielka rejonu, na który list był adresowany. Przesyłka była nietypowa (koperta bąbelkowa dość gruba, biała, format C5) zapytałem, czy taka przesyłkę Pani dostarczała. Niestety, przesyłka nie dotarła do rąk dostarczycielki. Zaznaczam, że podobne przesyłki priorytetowe od tego samego nadawcy do Niemiec dochodzą do mnie w 3 - 4 dni. Czyżby adresaci w Polsce byli gorszego gatunku niż ci zza granicy? I za co to biednych klientów PP spotyka?
D. N.: Czekałem na polecony z USA. ...4 tygodnie... a wysłany był czymś w rodzaju priorytetu. Po zapytaniu w placówce PP co się dzieje z moim listem, panienka z rozbrajającym uśmiechem pokazuje mi moją przesyłkę PRAWIDŁOWO ZAADRESOWANĄ!!! z widoczną adnotację idioty - listonosza: "Adresat nie zamieszkuje pod tym adresem"!!??!!!!! Dowody błędu 1. Lista lokatorów - jawna, na miejscu. Skrzynka na listy (awizo) - czynna. Sąsiedzi - wszyscy znają mnie i żonę. Inne listy w tym samym czasie docierały bez problemu. Dla smaczku - mimo wielu moich interwencji w placówce PP, nadal regularnie dostaję korespondencję bankową dla jakiegoś gościa, który tu nie mieszka, nie mieszkał i nie jest zameldowany (sprawdzałem). To listonoszowi absolutnie nie przeszkadza wrzucać mi śmieci do skrzynki... Bez komentarza.
Piotr: Tak jak już wiele osób nadmieniało, ilość czynnych okienek: 1 lub 2 na 4 - to norma, ślamazarność obsługi - norma, bałagan i chaos w paczkach - co także nie przyspiesza obsługi - norma. Kolejna jednak sprawa to ta, że na Poczcie można kupić praktycznie wszystko, a przynajmniej tak jest w niektórych oddziałach (np. Kraków, Nowa Huta, os. Tysiąclecia). Kiedy kolejka sięga drzwi (a poczekalnia jest dość spora), zawsze znajdzie się jakaś osoba chętna zrobić zakupy. A to dezodorancik Dove (osoba kupująca: a czy aby na pewno on działa?), a to wielka paczka podpasek, która się nawet nie mieści pod okienkiem - trzeba podać górą, oczywiście wzięta na fakturę (wypisujemy fakturę... tik tik tik, czas leci). Pytanie: czy Poczta musi dorabiać działalnością typowo kramiarską? Czy takie działanie nie powoduje, że klienci coraz częściej odwracają się od PP? Może niech zatem poczta otworzy hipermarket, a innym firmom pozwoli zarabiać pieniądze na usługach pocztowych - co jak widać się opłaca, skoro konkurencyjna firma ucieka się do tego, że doczepia ciężarki do listów.
Masz złe doświadczenia z pocztą? Opowiedz nam o tym. Prześlij relację na Alert24 lub na numer 605 24 24 24
Zaginiona w akcjiStańczyk: Prawie trzy lata temu wysłałem na adres mojej Mamy kartkę pozdrowieniami z Nałęczowa. Zgodnie z obowiązującą wówczas taryfą na kartkę nalepiłem znaczek za 1 zł 30 gr. Kartka dotarła dwa tygodnie temu. Widniał na niej stempel z literką "T" oraz adnotacja, że należy uiścić dopłatę.
Oburzona: W listopadzie ub. roku wysłałam w kopercie "z bąbelkami", przeznaczonej na paczki traktowane, jak listy z uwagi na nieznaczną wagę, mały ręczniczek do miejscowości oddalonej od mojej o 300 km. Przesyłka nie dotarła na miejsce. Pewnie zajął się nią złodziej, myśląc, że zawiera coś cennego. OBRZYDLIWE!!! Listy wysyłane priorytetem idą po 2-3 dni!! I poczta ma ZAWSZE wytłumaczenie!!! Jeszcze nie słyszałam, by ktoś pozytywnie załatwił reklamację!! Poczta jest BEZNADZIEJNA, nie można na niej polegać!!! Z upragnieniem czekam na nowe firmy konkurencyjne i UZNANIE ich usług przez organy administracji państwowej, bo na razie list polecony do Sądu, Urzędu Skarbowego czy ZUS-u można wysłać TYLKO za pośrednictwem poczty!!!
Monika: 21 lipca wysłałam Babci paczkę priorytetem z Poznania do Wrocławia. Miała być na drugi dzień. Nie dotarła. Babcia chodziła na pocztę kilka razy. Tam dowiedziała się, że pojęcie priorytet do niczego nie zobowiązuje. Ma spokojnie czekać do dwóch tygodni... Postanowiłam przeprowadzić prywatne śledztwo. Zadzwoniłam do jednego oddziału we Wrocławiu, żeby dostać telefon do drugiego. Tam dostałam numer telefonu do Działu Opracowywania Paczek. Dzwoniłam cały dzień. Warto było... Dowiedziałam się, że paczka została dostarczona 22 lipca! Ale nie pod numer 10 tylko 7?!? Jak się później okazało pan, który odebrał paczkę notorycznie coś podbiera i podszywa się pod kogoś. Prawdopodobnie podpisał się nie swoim nazwiskiem... Wprawdzie firma dostarczająca paczki odebrała panu mieszkającemu w mieszkaniu nr 7, paczkę i po 2 tygodniach wreszcie dostarczyła ją do mojej Babci, ale... paczka była otwierana, a dzielnicowy i pan z firmy doszli do wniosku, że właściwie nic się nie stało?!?
MN: Ponad 2 lata temu listem poleconym z zaznaczeniem "wartościowy" i oczywiście priorytetem, moja mama wysłała mi dowód osobisty (uwierzyłam, że Poczta Polska to solidna firma i po co komu mój dowód). Oczywiście nigdy przesyłka do mnie nie dotarła. Moje reklamacje, prośby i prywatne śledztwo oczywiście nic nie dało. Jak się okazało z dużym prawdopodobieństwem mój dowód osobisty został skradziony w Tarnowie w jednym z oddziałów poczty. Zgłosiłam ten fakt na policję, ponieważ wg mojej oceny poczta mnie okradła. Oczywiście od tamtej pory nie skorzystałam ani razu z usług Poczty Polskiej i z ustęsknieneim czekam aż ktoś zajmie się tą instytucją.
agick: W styczniu tego roku nadałam na poczcie głównej w Warszawie przesyłkę, a w niej książki. Nie były to białe kruki. Były to zwykłe podręczniki, poziom uniwersytecki. Przesyłka była adresowana do Niemiec, ale nigdy tam nie doszła. Paczka zaginęła bez wieści. Jakiś czas później przeczytałam gdzieś artykuł na temat kradzieży na poczcie i okazało się, że taka "procedura" jest nagminna - przesyłka bez kwitka potwierdzającego (mea culpa!), nieco grubsza niż pergamin jest obiektem zagrożonym. Książki nie były wiele warte, dla amatora tym bardziej, no chyba, że bardzo się komuś przydał słowniki kultury islamu. Dodam tylko, ze przesyłka była dobrze zaadresowana, adres nadawcy i odbiorcy wymalowany był na kopercie wołami. Książek nie odnalazłam.
Lifpi: Czekałam na pismo z Urzędu Skarbowego ponad dwa miesiące. W końcu zadzwoniła do mnie pani z US z prośbą, żebym przyszła odebrać decyzję, bo wróciła do niej z adnotacją: "Dwukrotnie awizowane, nie podjęte w terminie". NIE DOSTAŁAM ANI JEDNEGO AWIZA!!! To jakaś nowa norma?? Piszę o krakowskiej poczcie przy Starym Kleparzu.
mak: 14 lipca gazownia wysłała list z fakturą, którą należało zapłacić do 5 sierpnia. List otrzymałem dopiero 20 sierpnia. Za spóźnienie z dokonaniem opłaty, gazownia policzyła sobie karę. Na poczcie powiedziano mi, że ich to nie obchodzi!!! (Warszawa, ul. Burgaska).