http://bi.gazeta.pl/i/obrazki/alert24/search-blank.gifhttp://bi.gazeta.pl/i/obrazki/alert24/search-blank.gifhttp://bi.gazeta.pl/i/obrazki/alert24/search-google.gif

Gazeta.pl > Alert24 >  Informacje

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum RSS Alert24

Irytacja klientów Poczty Polskiej sięgnęła zenitu

am/Alert24
2008-08-26, ostatnia aktualizacja 2008-08-28 15:54

Po naszym wczorajszym artykule, w którym opisywaliśmy zmagania internautki z Pocztą Polską, nasza alertowa skrzynka e-mailowa zawrzała. Napisało do nas wielu czytelników, którzy opisali nam swoją batalię, którą musieli stoczyć z monopolistą, żeby odebrać list lub paczkę. Dziś prezentujemy wam ich opinie.


Fot. Waldemar Kompała / AG
SONDAŻ
Czy nadal będziesz korzystać z usług Poczty Polskiej?

Tak, ponieważ nigdy się na niej nie zawiodłam/em
Tak, ale tylko dlatego, że ma najwięcej placówek, do których szybko i łatwo można dotrzeć
Nie. Już tyle razy się na niej zawiodłam/em, że poszukam prywatnych dostawców
Nie, wolę zapłacić więcej i skorzystać z usług kurierów



Przeczytaj: Poczta mnie doprowadza do szału.





Zawrotna szybkość Poczty Polskiej

kfasek: Skończyłem średnią szkołę, złożyłem papiery na studia i spokojnie czekałem na październik. Aż tu bam... wezwanie z WKU... z datą wyznaczoną na dzień następny... Co to ma wspólnego z Pocztą Polską? Ano to, że list szedł TYDZIEŃ (równe 7 dni) z dzielnicy oddalonej o 6 km ode mnie. Dzięki kochanej PP miałem godzinę na natychmiastowy powrót do centrum (mieszkam ok. 10 km stamtąd), żeby zdobyć jakikolwiek kwitek potwierdzający, że czekam na wyniki rekrutacji. Ledwo, ledwo, ale się udało. Dostałbym list pół godziny później i teraz siedziałbym w koszarach. Dziękuję stale robiącej z nas jełopów Poczcie.

Confiteorr: Czwartek, godz. 12:00. Dopiero dziś dotarła do mnie, do Radomia, kartka pocztowa nadana w Karpaczu (owszem daleko), ale po 3 tygodniach. Gratuluję Poczcie Polskiej!!!

Zb. Kowalewicz: Dostałem awizo o odbiorze listu poleconego w dniu 20 sierpnia. W dniu 21 sierpnia go odebrałem. Nic nie byłoby w tym dziwnego gdyby nie to, że list na moją pocztę dotarł 18 lipca /data stempla/ i spokojnie leżał przez miesiąc gdy zdecydowano się dostarczyć mi awizo. Awizo było dostarczone po raz pierwszy. Sprawa dotyczy poczty 05-806 Komorów k/Pruszkowa. Dodam, że zwykłe listy roznoszone są co ok. 2 tygodnie a przesyłki dostaję opóźnione nawet o 2 miesiące.

MIKLOSZ: Ożarów Mazowiecki, non-stop. Przesyłki dostarczane są z ogromnym opóźnieniem lub wcale. Od niedawna rachunki płacę po drugim wezwaniu do zapłaty, ponieważ zwyczajnie nie dostaję faktur. 20 sierpnia zastałem w skrzynce plik 15 przesyłek z których najstarsza została nadana w Warszawie, 16 czerwca - pokonanie 13 km z centrum Warszawy do Ożarowa Mazowieckiego zajęło jej 2 miesiące. W pliku były między innymi 2 faktury za telefon komórkowy... oczywiście przeterminowane, i to obie. Na reklamacje zgłaszane w Urzędzie Pocztowym jest zawsze jedna odpowiedź - mamy za mało listonoszy, a Pan Janek obsługujący moją ulicę jest na urlopie. Jak wróci to doręczy...

SEPP: 18 sierpnia wysłano w UP Skoczów list priorytetowy z lekami w kopercie "bąbelkowej do Pszczyny (ok. 40 km). Do dzisiaj (25 sierpnia) nie dotarł. Rozmawiałem (z Niemiec, bo leki miały być dla mnie)z doręczycielka rejonu, na który list był adresowany. Przesyłka była nietypowa (koperta bąbelkowa dość gruba, biała, format C5) zapytałem, czy taka przesyłkę Pani dostarczała. Niestety, przesyłka nie dotarła do rąk dostarczycielki. Zaznaczam, że podobne przesyłki priorytetowe od tego samego nadawcy do Niemiec dochodzą do mnie w 3 - 4 dni. Czyżby adresaci w Polsce byli gorszego gatunku niż ci zza granicy? I za co to biednych klientów PP spotyka?

D. N.: Czekałem na polecony z USA. ...4 tygodnie... a wysłany był czymś w rodzaju priorytetu. Po zapytaniu w placówce PP co się dzieje z moim listem, panienka z rozbrajającym uśmiechem pokazuje mi moją przesyłkę PRAWIDŁOWO ZAADRESOWANĄ!!! z widoczną adnotację idioty - listonosza: "Adresat nie zamieszkuje pod tym adresem"!!??!!!!! Dowody błędu 1. Lista lokatorów - jawna, na miejscu. Skrzynka na listy (awizo) - czynna. Sąsiedzi - wszyscy znają mnie i żonę. Inne listy w tym samym czasie docierały bez problemu. Dla smaczku - mimo wielu moich interwencji w placówce PP, nadal regularnie dostaję korespondencję bankową dla jakiegoś gościa, który tu nie mieszka, nie mieszkał i nie jest zameldowany (sprawdzałem). To listonoszowi absolutnie nie przeszkadza wrzucać mi śmieci do skrzynki... Bez komentarza.

Piotr: Tak jak już wiele osób nadmieniało, ilość czynnych okienek: 1 lub 2 na 4 - to norma, ślamazarność obsługi - norma, bałagan i chaos w paczkach - co także nie przyspiesza obsługi - norma. Kolejna jednak sprawa to ta, że na Poczcie można kupić praktycznie wszystko, a przynajmniej tak jest w niektórych oddziałach (np. Kraków, Nowa Huta, os. Tysiąclecia). Kiedy kolejka sięga drzwi (a poczekalnia jest dość spora), zawsze znajdzie się jakaś osoba chętna zrobić zakupy. A to dezodorancik Dove (osoba kupująca: a czy aby na pewno on działa?), a to wielka paczka podpasek, która się nawet nie mieści pod okienkiem - trzeba podać górą, oczywiście wzięta na fakturę (wypisujemy fakturę... tik tik tik, czas leci). Pytanie: czy Poczta musi dorabiać działalnością typowo kramiarską? Czy takie działanie nie powoduje, że klienci coraz częściej odwracają się od PP? Może niech zatem poczta otworzy hipermarket, a innym firmom pozwoli zarabiać pieniądze na usługach pocztowych - co jak widać się opłaca, skoro konkurencyjna firma ucieka się do tego, że doczepia ciężarki do listów.

Masz złe doświadczenia z pocztą? Opowiedz nam o tym. Prześlij relację na Alert24 lub na numer 605 24 24 24



Zaginiona w akcji

Stańczyk: Prawie trzy lata temu wysłałem na adres mojej Mamy kartkę pozdrowieniami z Nałęczowa. Zgodnie z obowiązującą wówczas taryfą na kartkę nalepiłem znaczek za 1 zł 30 gr. Kartka dotarła dwa tygodnie temu. Widniał na niej stempel z literką "T" oraz adnotacja, że należy uiścić dopłatę.

Oburzona: W listopadzie ub. roku wysłałam w kopercie "z bąbelkami", przeznaczonej na paczki traktowane, jak listy z uwagi na nieznaczną wagę, mały ręczniczek do miejscowości oddalonej od mojej o 300 km. Przesyłka nie dotarła na miejsce. Pewnie zajął się nią złodziej, myśląc, że zawiera coś cennego. OBRZYDLIWE!!! Listy wysyłane priorytetem idą po 2-3 dni!! I poczta ma ZAWSZE wytłumaczenie!!! Jeszcze nie słyszałam, by ktoś pozytywnie załatwił reklamację!! Poczta jest BEZNADZIEJNA, nie można na niej polegać!!! Z upragnieniem czekam na nowe firmy konkurencyjne i UZNANIE ich usług przez organy administracji państwowej, bo na razie list polecony do Sądu, Urzędu Skarbowego czy ZUS-u można wysłać TYLKO za pośrednictwem poczty!!!

Monika: 21 lipca wysłałam Babci paczkę priorytetem z Poznania do Wrocławia. Miała być na drugi dzień. Nie dotarła. Babcia chodziła na pocztę kilka razy. Tam dowiedziała się, że pojęcie priorytet do niczego nie zobowiązuje. Ma spokojnie czekać do dwóch tygodni... Postanowiłam przeprowadzić prywatne śledztwo. Zadzwoniłam do jednego oddziału we Wrocławiu, żeby dostać telefon do drugiego. Tam dostałam numer telefonu do Działu Opracowywania Paczek. Dzwoniłam cały dzień. Warto było... Dowiedziałam się, że paczka została dostarczona 22 lipca! Ale nie pod numer 10 tylko 7?!? Jak się później okazało pan, który odebrał paczkę notorycznie coś podbiera i podszywa się pod kogoś. Prawdopodobnie podpisał się nie swoim nazwiskiem... Wprawdzie firma dostarczająca paczki odebrała panu mieszkającemu w mieszkaniu nr 7, paczkę i po 2 tygodniach wreszcie dostarczyła ją do mojej Babci, ale... paczka była otwierana, a dzielnicowy i pan z firmy doszli do wniosku, że właściwie nic się nie stało?!?

MN: Ponad 2 lata temu listem poleconym z zaznaczeniem "wartościowy" i oczywiście priorytetem, moja mama wysłała mi dowód osobisty (uwierzyłam, że Poczta Polska to solidna firma i po co komu mój dowód). Oczywiście nigdy przesyłka do mnie nie dotarła. Moje reklamacje, prośby i prywatne śledztwo oczywiście nic nie dało. Jak się okazało z dużym prawdopodobieństwem mój dowód osobisty został skradziony w Tarnowie w jednym z oddziałów poczty. Zgłosiłam ten fakt na policję, ponieważ wg mojej oceny poczta mnie okradła. Oczywiście od tamtej pory nie skorzystałam ani razu z usług Poczty Polskiej i z ustęsknieneim czekam aż ktoś zajmie się tą instytucją.

agick: W styczniu tego roku nadałam na poczcie głównej w Warszawie przesyłkę, a w niej książki. Nie były to białe kruki. Były to zwykłe podręczniki, poziom uniwersytecki. Przesyłka była adresowana do Niemiec, ale nigdy tam nie doszła. Paczka zaginęła bez wieści. Jakiś czas później przeczytałam gdzieś artykuł na temat kradzieży na poczcie i okazało się, że taka "procedura" jest nagminna - przesyłka bez kwitka potwierdzającego (mea culpa!), nieco grubsza niż pergamin jest obiektem zagrożonym. Książki nie były wiele warte, dla amatora tym bardziej, no chyba, że bardzo się komuś przydał słowniki kultury islamu. Dodam tylko, ze przesyłka była dobrze zaadresowana, adres nadawcy i odbiorcy wymalowany był na kopercie wołami. Książek nie odnalazłam.

Lifpi: Czekałam na pismo z Urzędu Skarbowego ponad dwa miesiące. W końcu zadzwoniła do mnie pani z US z prośbą, żebym przyszła odebrać decyzję, bo wróciła do niej z adnotacją: "Dwukrotnie awizowane, nie podjęte w terminie". NIE DOSTAŁAM ANI JEDNEGO AWIZA!!! To jakaś nowa norma?? Piszę o krakowskiej poczcie przy Starym Kleparzu.

mak: 14 lipca gazownia wysłała list z fakturą, którą należało zapłacić do 5 sierpnia. List otrzymałem dopiero 20 sierpnia. Za spóźnienie z dokonaniem opłaty, gazownia policzyła sobie karę. Na poczcie powiedziano mi, że ich to nie obchodzi!!! (Warszawa, ul. Burgaska).

behemota: Trzy miesiące temu wysłałam priorytetem zwykły list. Pani na poczcie zapewniła mnie, że list zostanie dostarczony następnego dnia. Niestety, tak się nie stało. Niedostarczony list stał się powodem niepotrzebnej kłótni między mną a adresatem- każdy był pewien o swojej racji... Dodam, że za każdym razem kiedy wysyłam list do mojej znajomej na Sri Lankę pani na poczcie patrzy na zagadkowy list i pyta się "A gdzie to jest?!". Ostatnio zaczęłam więc dopisywać AZJA/ASIA... Chodzi o pocztę w Wągrowcu.

Czas na reklamacje...

aga1master: Wysyłam ok. 100 paczek miesięcznie. Miałam ostatnio przypadek zaginięcia listu poleconego, procedura reklamacyjna i zwrotu szkody trwała ok. 2 miesięcy. Ostatnią paczkę wysłałam 23 lipca, koszt przesyłki 30zł. Po kilku dniach paczka przyszła z powrotem z adnotacją, że adres jest niekompletny. Skontaktowałam się z odbiorcą, adres był jak najbardziej prawidłowy. Pani zajmująca się reklamacjami poinformowała mnie, że mam odebrać paczkę, zapłacić za zwrot 30zł i nadać ją ponownie za kolejne 30zł i dopiero wtedy mogę złożyć reklamację. Koszt nadania jednej i tej samej paczki wyniósłby już 90zł, a na rozpatrzenie reklamacji czekałabym pewnie 2 miesiące (tak jak w przypadku listu). Nie zgodziłam się na takie rozwiązanie, bo wina nie leżała ani po stronie mojej, ani odbiorcy. Rozumiem, że przepisy są przepisami i urzędnik nie może podejmować samodzielnych decyzji w sprawach odbiegających od normy. Skontaktowałam się więc z kierownikiem do spraw jakości. Po tygodniowej batalii stanęło na tym samym, mam zapłacić za odbiór i wysyłkę. Byłam nadal uparta i dążyłam do tego, żeby błąd pracownika reprezentującego firmę, poczta rozwiązała wewnętrznie. Mijał drugi tydzień przepychanek i paczka zaraz miała wylądować w składzie przesyłek niedoręczonych. W ostatniej chwili stanęło jednak na moim. Centrala PP przesłała 60zł do mojego małego, wiejskiego oddziału na pokrycie kosztu odbioru i powtórnego doręczenia. Trochę nerwów i uporu maniaka mnie to kosztowało. Nie mam jeszcze informacji od odbiorcy o bezpiecznym dotarciu przesyłki (była nadana z opcją "ostrożnie"). Boję się że urzędnik, który zawinił, zmasakruje ją w zemście :-(((?

Awiza ach awiza

AO: 29 lipca 2008 r. Warszawa. Żoliborz. RWE STOEN odłącza mi prąd. Po dodzwonieniu się na infolinię dowiaduję się, że moje zobowiązania wynoszą ponad 600 PLN. Sprawa jest ciekawa, bo nie otrzymałem ani ŻADNEGO rachunku ani wezwania do zapłaty wysłanego listem poleconym. Tymczasem okazuje się, że w systemie STOEN widnieje wpis, że takie wezwanie zostało wysłane i dwa razy było awizowane. Jestem w stanie uwierzyć operatorce infolinii Stoenu, bo moja poczta (Warszawa, Żoliborz, ul.Filarecka) nie dostarcza nic. Czasami przychodzą awiza, ale z datami dostarczenia całkowicie nie mającymi nic wspólnego z rzeczywistością. Pół biedy jak wiem, że jakaś przesyłka ma do mnie przyjść, ale co będzie jak nie dostanę wezwania z Urzędu Skarbowego albo sądu? Albo jak w ww. przypadku z RWE STOEN, kiedy musiałem ponieść koszt ponownego podłączenia do sieci? Tymczasem Poczta Polska próbowała mnie ostatnio zachęcić usługą zostawienia listów poleconych w skrzynce. Pytanie jest, jak mam wierzyć, że listonosz przyniesie mi list, skoro nie chce mu się nawet dostarczyć awiza?

zniechęcona: 25.08.2008, przed południem odbieram domofon i słyszę "poczta". Myślałam, że listonosz pofatyguje się na trzecie piętro i wręczy mi paczkę, a on zostawił jedynie w skrzynce awizo z dopiskiem "adresat nieobecny". To już jest szczyt wszystkiego.

MM Warszawa Bełdan 2. Niestety, jestem często zmuszana do korzystania z usług PP. Od kiedy jestem w ciąży zagrożonej, głównie leżę, a zakupy robię przez internet. Do szału doprowadzało mnie awizo w mojej skrzynce minimum raz w tygodniu. Oczywiście codziennie byłam w domu, a listonosz nie pofatygował się, żeby zadzwonić. Po kolejnej wizycie na poczcie i odstaniu (mimo widocznej ciąży - podobno już przepisy dotyczące uprzywilejowanych nie obowiązują) godzinki w kolejce, złożyłam zlecenie wrzucania przesyłek poleconych do skrzynki. Miało to miejsce w maju br. Do sierpnia zmuszono mnie 17 razy do przyjścia na pocztę - zawsze w skrzynce było awizo. Nieprawdziwe były tłumaczenia miłych pań z poczty, że paczki nie mieściły się w skrzynce, ponieważ na Służewcu są już duże "europejskie" skrzynki, i przesyłki dużego formatu spokojnie by się zmieściły. No cóż - w mojej sytuacji zdrowotnej wychodzę z domu tylko z dwóch powodów - wizyty u lekarza lub poczty polskiej.

Źródło: Alert24.pl

Zobacz więcej na temat:

  • Irytacja klientów Poczty Polskiej sięgnęła zenitu as2324 27.08.08, 09:11

    POczta to również panie z okienka. Podaję przykład: poczta wProszowicach-małopolskie;środek lata, godz.18, dwie panie obsługujące - jednaje, druga przekłada papierki, klientów -0. Wchodzi »

  • Irytacja klientów Poczty Polskiej sięgnęła zenitu zawsze.aliks 27.08.08, 21:16

    Moja Siostra wystąpiła o kredyt. Pewnego dnia przyszła do niej sąsiadka, która znalazła przesyłkę z banku poniewierającą się po klatce schodowej.Przesyłka zawierała informacje dot. kredytu, »

  • Ci sami ludzie dibis 28.08.08, 19:14

    Klienci PP, nie cieszcie się i nie obiecujcie za dużo po nowych firmach! Przejdą do nich ludzie z PP i swoje nawyki przeniosą do tych firm. Jak się listonoszowi nie chce lecieć z listem na »