W czwartek wieczorem ok. 19.30 w akademiku Hanka przy Al. Niepodległości w Poznaniu wybuchł pożar - napisał do
Alert24 świadek
- Siedziałem w pokoju kolegi i robiliśmy coś na komputerze. Nagle wysiadł prąd - mówi świadek - Wyszliśmy z pokoju na korytarz, na którym było dużo gęstego, szarego dymu. Od razu opuściliśmy budynek.
Na miejscu poinformowana przez kilku mieszkańców domu, bardzo szybko pojawiła się straż pożarna. - Do zgłoszenia wyjechało pięć wozów strażackich - poinformował nas kpt. Sławomir Brandt, rzecznik prasowy Straży Pożarnej w
Poznaniu .
W akademiku zameldowanych jest 370 osób. Natychmiast wszystkich ewakuowano.
Strażacy szybko zlokalizowali miejsce pożaru.- Zapaliła się skrzynka z przewodami, która znajduje się w piwnicy.
Pożar nie spowodował wielu strat. Kilka pomieszczeń zostało okopconych. Ale dym, który powstał po zapaleniu ebonitowej izolacji kabli elektrycznych, jest bardzo toksyczny i może być groźny - dodaje - Nikomu nic się nie stało. Budynek został przewietrzony i po godzinie wszyscy mieszkańcy mogli wrócić do swoich pokoi - dodaje rzecznik.
- Dom jest zabytkowy, ale wszystkie instalacje elektryczne zostały wymienione i posiadają atesty- mówi kierownik domu studenckiego.
- Skrzynka z kablami elektrycznymi była nowa - potwierdza rzecznik- To mogło być przeciążenie, wady materiału, a nawet przegryzienie kabli przez jakieś zwierzę... W tej chwili jest jeszcze za wcześnie na stwierdzenie, co było przyczyną pojawienia się ognia - dodaje rzecznik.
Pożary w akademikach są rzadkością. Za to ilość interwencji straży pożarnej całkiem spora. Zdarza się, że czujniki dymu włączają się samoistnie. Ale najczęściej to sami mieszkańcy, dla zabawy, powodują ich uruchomienie.
- Za taki głupi żart grozi grzywna 500 zł - przestrzega
Dopiero następnego dnia, późnym popołudniem udało się usunąć awarię i w budynku przywrócono prąd.
Chcesz mieć zawsze świeże informacje z Twojego regionu? Ściągnij alertownię na swoją stronę internetową