W poniedziałek
Alert24 opisał sprawę zdjęć zamieszczanych w serwisie nasza-klasa.pl przez właścicieli fikcyjnych kont.
Czytaj więcej Kradną oni zdjęcia małych dzieci z portali dla rodziców i zamieszczają potem na popularnym serwisie społecznościowym z wulgarnymi podpisami typu: "boli mnie cip..., moja maleńka cip..., bo choć jestem taka maleńka to już zostałam zgwałcona" lub "mam złamanego kut..., oj boli mnie, boli, tatuś mi złamał...".
Rodzice, babcie i dziadkowie przekopują teraz serwis nasza-klasa i szukają zdjęć dzieci.
Zdjęcia są dla bliskich, którzy są daleko Matki i ojcowie, którzy są aktywnymi internautami, oburzają się słysząc, że sami są sobie winni. Gdyby zdjęć nie zamieszczali, nie byłoby problemu. Wielu z nich prowadzi foto-blogi nie dla siebie, a dla członków rodziny rozsianych po świecie. - Skoro technika daje takie możliwości, to dlaczego nie mam z nich skorzystać - mówi Pani Anna z Krakowa.
Razem z partnerem prowadzą bloga, na którym zamieszczają zdjęcia swojej córki. Jedna babcia mieszka w Trójmieście, druga w Zielonej Górze. Olgę widzą tylko dwa-trzy razy w roku - w czasie świąt i podczas wakacji. dziecko rośnie, zmienia się - niech to widzą - upiera się pani Anna.
Internautka odrzuca opinie, że rodzice sami wystawiają swoje dzieci i publikując np. zdjęcia z plaży robią z nich cel dla pedofila. - To absurd. Idąc tym tokiem myślenia można dojść do tego, że w ogóle dziecka się z domu nie wypuście. Nie dajmy się zwariować - mówi pani Anna.
Czasami mam wątpliwości W podobnej sytuacji jest Pani Agnieszka. Żona jednego z blogerów pomowanych przez e-dziecko, który zamieszcza zdjęcia ich dziecka w sieci, niepokoi się, że człowiek, który nie ma dobrych intencji może ściągnąć sobie zdjęcie dziecka i wykorzystać je w złym kontekście. - Wątpliwości pojawiają się, kiedy czyta się o jakichś przypadkach pornografii dziecięcej w sieci. Staram się przekonać męża, żeby przynajmniej nie dawał zdjęć, na których dziecko jest rozebrane - mówi pani Agnieszka. Fundacja Kidprotect nie zabrania zamieszczania zdjęć dzieci w internecie. Uczula jednak, żeby nie były to zdjęcia bardzo intymne i zaleca, żeby wybierać galerie prywatne - takie do których mają dostęp tylko osoby przez nas wybrane, a nie publiczne.
Twoje zdjęcie, Twoja godność Poprosiliśmy prawnika o opinię. Okazuje się, co nikogo chyba nie dziwie, że w naszym prawie brakuje szczegółowych uregulowań dotyczących przestępczości w sieci. Marcin Mioduszewski, prawnik w Kancelarii Prawnej Bukowski Wspólnicy, przekonuje, że nielegalnie wykorzystywanie przez osoby trzecie zdjęć w serwisie internetowym stanowi naruszenie dóbr osobistych osób na nich umieszczonych, w szczególności zaś godności oraz prawa do wizerunku.
To, że ktoś zamieszcza fotografie na stronie www, nie znaczy, że pozwala wszystkim innym użytkownikom sieci na dowolne wykorzystywanie w różnym kontekście. Są dwa sposoby na walczenie ze zdjęciowymi złodziejami - albo zgłosić sprawę do serwisu, który pewnie zdjęcia usunie, albo wytoczyć cięższe działa - i zgłosić problem do prokuratury. To droga o wiele dłuższa, bardziej męcząca, ale da pewnie nauczkę osobie, która cudzymi zdjęciami w sieci się pobawiła.
Prawnicy przekonują, że warto walczyć z internetowymi przestępcami, którzy zaleźli nam za skórę. Jeśli ich żarty uznajemy za mało śmieszne, a nasza "godność osobista" czuje się naruszona, to sprawa może trafić nawet do sądu. Tylko jeśli doszło do "znieważenia za pomocą środków masowego komunikowania".
Znalazłeś swoje zdjęcie wykorzystane przez kogoś innego w sieci? Zdjęcie zmieniono lub umieszczono w ośmieszającym kontekście? Masz prawo się bronić.
Przeczytaj opinię prawnika: jakie przysługują Ci prawa i co możesz zrobić