"W nocy, po spotkaniu ze znajomymi wracałem do domu taksówką korporacji Sawa Taxi. Kurs z Dworca Centralnego w Warszawie na Służewiec przebiegał spokojnie, aż do momentu, gdy przyszło do płacenia" - pisze na Alert24 Kamil, 22-letni student politologii UW. "Na drzwiach taryfy znajdowała się naklejka informująca, że akceptowane są karty płatnicze min. Visa. Wręczyłem kierowcy moją kartę (
bank BZ WBK, obsługiwana właśnie przez Visę) celem uiszczenia opłaty, jednak stwierdził on, że "ta karta nie jest wypukła, tylko płaska i transakcja nią jest niemożliwa" - relacjonuje.
Taksówkarz wezwał kumpli na pomoc Student poprosił o kurs do najbliższego bankomatu i tu zaczęły się pierwsze problemy. Oburzony - wedle relacji Kamila - taksówkarz zaczął krzyczeć, że "jeśli się nie ma pieniędzy, to się taksówkami nie jeździ". Jednak ruszył do bankomatu.
"Nim dojechaliśmy do oddalonej o niespełna 700 m placówki BZ WBK, doszło do awantury. W furii taksówkarz połamał moją kartę i powiedział, że ciekawe jak mam zamiar wyjąć pieniądze z bankomatu. Zaczął mnie wyzywać, na co poprosiłem o wezwanie policji. Zatrzymał
samochód na ulicy Rzymowskiego, na wysokości Cybernetyki, i stwierdził, że inaczej załatwimy tą sprawę - wezwał przez
radio... swoich kolegów na pomoc" - pisze student.
Ciosy w głowę, w twarz Kamil: "W kilka minut później otoczyły nas inne taryfy, niespodziewanie ktoś otworzył moje drzwi. Otrzymałem pierwszy cios, później kolejne. W głowę, w twarz. Koledzy kierowcy usiłowali wyciągnąć mnie z auta, broniłem się".
Student jak pisze "zdołał chwycić radio, wcisnąć guzik i wezwać pomocy. "Krzyczałem: 'pomocy,
policja'. W chwilę potem zjawił się patrol. Wówczas leżałem już na ziemi, skopany przez taksówkarzy, traktowany gazem i wyzywany."
Sawa: Student był podpity i agresywny. Pobicie? Zbadamy Według Zbigniewa Falęckiego z Sawy, który przeprowadził szybkie wewnętrzne śledztwo w firmie, całe zajście miało inny przebieg. - Kierowca taksówki powiedział mi, że klient był podpity i zachowywał się agresywnie od początku kursu - wyjaśnia. Kiedy dojechali na miejsce klient chciał zapłacić kartą, która była "podłamana" i taką formę płatności zakwestionował taksówkarz.
- Zanim student w panice wzywał policję, to sam taksówkarz to zrobił i to spokojnym głosem - mówi Falęcki, który przesłuchał taśmy. Rzekomo dlatego właśnie przyjechali też inni taksówkarze. Falęcki nie wie, czy doszło do pobicia, czy też nie i że będzie to przedmiotem dochodzenia w firmie. Według niego to policjanci dali alternatywę studentowi: albo jedzie na izbę wytrzeźwień, albo podwiozą go do domu po pieniądze. Student miał zgodzić się na drugie rozwiązanie. Taksówkarz udał się za
policyjnym samochodem, a student zapłacił. I tyle.
A szpital? - Słyszałem od ojca studenta, że dostał on torsji w domu i dopiero wtedy został odwieziony do szpitala - mówi Falęcki.
Policja potwierdza, było takie wezwanie - Była interwencja policji w tej sprawie - potwierdza nam mł. asp. Anna Oleksiak z komendy z Komendy Rejonowej Policji nr II przy ul. Malczewskiego w Warszawie. - Na miejscu pojawił się nasz patrol, zapoznał się z zeznaniami poszkodowanego i taksówkarza, była tez Straż Miejska oraz karetka pogotowia. Podjęliśmy śledztwo w tej sprawie, pomocny może okazać się zapis miejskiego monitoringu - dodaje.
Już po całym zdarzeniu na komendzie pojawił się ojciec studenta, który zawiadomił o pobiciu, dołączając kartę obdukcyjną syna ze szpitala na Wołoskiej, bo tam zabrała Kamila karetka. - Noc spędziłem w szpitalu na Wołoskiej, mam zrobioną obdukcję stwierdzającą liczne siniaki, otarcia oraz stłuczenia - twierdzi. - Korporacja Sawa Taxi może spodziewać się pozwu z powództwa cywilnego. A z taksówkarzem spotkamy się w sądzie - dodaje.