http://bi.gazeta.pl/i/obrazki/alert24/search-blank.gifhttp://bi.gazeta.pl/i/obrazki/alert24/search-blank.gifhttp://bi.gazeta.pl/i/obrazki/alert24/search-google.gif

Jan Rokita wyprowadzony w kajdankach z samolotu

nadesłał: halny / mar;Alert24.pl, maku
2009-02-11, ostatnia aktualizacja 2009-03-09 15:36

Jan Rokita został wczoraj wyprowadzony w kajdankach z samolotu na lotnisku w Monachium po awanturze z załogą. - Funkcjonariuszy wezwano, ponieważ podczas kłótni Polak odmówił stewardessie wydania paszportu i popchnął ją - mówi dla serwisu Politbiuro policjantka z biura rzecznika Hansa-Petera Kammerera z komendy Oberbayern Nord w Monachium. Jak dodaje, Jan Rokita "odmówił dobrowolnego opuszczenia samolotu" i policjanci go wyprowadzili.

Nelli i Jan Rokitowie. Zdjęcie archiwalne
Fot. Sławomir Kamiński / AG
Nelli i Jan Rokitowie. Zdjęcie archiwalne
Nelli i Jan Rokitowie wracali wczoraj wieczorem samolotem Lufthansy z Monachium do Krakowa. Sprawę opisało Politbiuro

Samolot miał wylatywać o 21.25, był jednak opóźniony - jak powiedziano pasażerom - z przyczyn technicznych. - Weszliśmy na pokład 40 minut po czasie, siedziałem trzy rzędy za miejscem Rokitów - relacjonował Alertowi internauta Halny.

- Pan Jan chciał samowolnie umieścić swój i żony płaszcz w szafce w klasie biznes, a jechał - w ekonomicznej - opisuje pasażer.

Jak mówi, stewardessa po chwili przeniosła płaszcze do klasy ekonomicznej. Rokita zaczął się sprzeciwiać i kłócić. Stewardessa poszła więc do kapitana i powiedziała mu, że na pokładzie jest awanturujący się pasażer. Kapitan powiedział pasażerom, że w samolocie doszło do incydentu i że jedna osoba musi opuścić pokład.

- Próbowano przekonać pana Jana, by dobrowolnie opuścił samolot. Niestety, pan Jan kurczowo trzymał się fotela - mówi Halny. Ok. 22.30 pojawili się panowie w zielonych mundurach - mundury takie w Niemczech nosi policja. Według świadka, skuli oni byłego posła i wyprowadzili z samolotu. Żona ruszyła za nim. Cały czas krzyczał i wzywał pomocy rodaków obecnych na pokładzie. - Nikt nie kwapił się do pomagania mu. Wszyscy byli raczej źli, że jeszcze bardziej opóźni się wylot - podsumowuje Halny.

To, że Rokita musiał opuścić samolot, potwierdza lokalna policja. - Funkcjonariuszy wezwano, ponieważ podczas kłótni Polak odmówił zapięcia pasów i popchnął stewardessę, a potem nie chciał wyjsiąść - mówi dla serwisu Politbiuro policjantka z biura rzecznika Hansa-Petera Kammerera z komendy Oberbayern Nord w Ingolstadt k. Monachium. Jak dodaje, Jan Rokita"odmówił dobrowolnego opuszczenia samolotu" i policjanci go wyprowadzili. Policja nie wie, z jakiego powodu doszło do kłótni.

Biuro Kammerera podkreśla też, że Nelli Rokita dobrowolnie wyszła z samolotu i "współpracowała z policją". Sprawą od razu zajął się prokurator, który dał Rokicie wybór... odsiedzenia kary w areszcie albo zapłaty grzywny w wysokości ośmiu tys. euro. Zarzut: odmowa opuszczenia samolotu na życzenie jego załogi.

Wersje funkcjonariuszy potwierdzają także linie lotnicze Lufthansa: - Możemy potwierdzić, że wczoraj, 10 lutego pasażer został eskortowany przez władze niemieckie z samolotu, który obsługiwał rejs LH3336 z Monachium do Krakowa - powiedziała w rozmowie z Politbiurem jedna z pracowników linii lotniczych.

Jan i Nelly Rokita są już w swoim domu w Krakowie. - Incydent to mało powiedziane - krótko skomentował wydarzenie Jan Rokita w rozmowie z "Gazetą". Obiecał, że opowie szerzej o sprawie, gdy tylko odpocznie po podróży.



Źródło: Alert24.pl

Zobacz więcej na temat:

  • 72 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Samolot z II wojny znaleziony na pustyni w Egipcie. Przez Polaków

Polacy poszukujący ropy w Egipcie odnaleźli na Saharze wrak samolotu P-40 Kittyhawk należącego do RAF. Samolot z drugiej wojny światowej jest w niemal idealnym stanie. Jak mówią historycy, znalezisko jest "lotniczym ekwiwalentem grobowca Tutenchamona". Informacje dostaliśmy od czytelnika Alertu24.