http://bi.gazeta.pl/i/obrazki/alert24/search-blank.gifhttp://bi.gazeta.pl/i/obrazki/alert24/search-blank.gifhttp://bi.gazeta.pl/i/obrazki/alert24/search-google.gif

Gazeta.pl > Alert24 >  Informacje

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum RSS Alert24

Tanie bilety LOT-u mogą zablokować ci konto

Robert Kowalik, Gazeta.pl
2009-03-30, ostatnia aktualizacja 2009-03-30 20:05

Znalazłeś na internetowej stronie LOT-u tanie bilety na wymarzoną podróż? Uważaj. Możesz nie tylko nigdzie nie polecieć, ale nawet na tydzień zablokować swoje pieniądze.

Taka sytuacja dotknęła naszych czytelników z Gdańska. Szóstka osób chciała wspólnie spędzić wakacje w Bułgarii. Postanowili zarezerwować bilety korzystając z internetowej strony LOT-u. - Aby lecieć jednym samolotem, nasza znajoma próbowała zarezerwować sześć biletów na samolot dla całej grupy, oczywiście te najtańsze - mówi pan Arkadiusz (nazwisko do wiadomości redakcji).

Z systemu sprzedaży na stronach LOT-u wynikało, że bilety są dostępne. System przyjął wszystkie dane, numer karty kredytowej, ale po zatwierdzeniu opcji wysłania pieniędzy okazało się, że biletów nie ma. Grupa przyjaciół ustaliła, że każda z trzech par kupuje bilety osobno. Sytuacja się powtórzyła. - Próbuję więc zakupić dwa bilety, wybieram termin. Bilety są dostępne, przechodzę do płatności, okazuje się że już ich nie ma - opowiada pan Arkadiusz. Bilety udało się kupić dopiero przy kolejnej próbie.

Jednak tu gdańszczan czekała największa niespodzianka. - Nawet przy nieudanym zakupie biletów LOT wysyłał do banku informację o transakcji. A pieniądze znikały z kont. A właściwie nie znikały, ale zostały zablokowane. W przypadku pana Arkadiusza na tydzień. - Cała grupa wydała na bilety do Sofii 2800 zł, ale na naszych kontach zostało zablokowane kolejne 4700 zł - opowiada.

System niedokładny, ale powszechny

Wojciech Kądziołka - rzecznik LOT-u - przyznaje, że takie sytuacje się zdarzają. - Jest to możliwe, gdy próbujemy zarezerwować bilety dla kilku osób - mówi. System pokazuje wtedy, że tanie bilety są dostępne, ale nie pokazuje ile ich jest. I dopiero w chwili, gdy próbujemy je kupić, okazuje się, że to niemożliwe.

Rzecznik LOT-u tłumaczy, że miejsca pasażerskie w samolocie podzielone są na części. Pewna pula biletów, kilka lub kilkanaście, jest najtańsza. Inne oferowane są w wyższych cenach. Może się okazać, że miejsca w najtańszej puli już się skończyły i zmienia się tzw. klasa rezerwacyjna.

- Wiem, że system niedokładnie informuje o zmianie tej klasy. Może zatem okazać się, że jeden z biletów klient kupi w klasie rezerwacyjnej niższej, a następne musi już nabyć w wyższej klasie. Wtedy system pokazuje, że biletów nie ma - mówi Kądziołka.

Problem w tym, że informacja o niemożliwości kupna biletu pojawia się zbyt późno, bo już po wysłaniu informacji do banku, który automatycznie zakłada blokadę na sumę wpisaną przez klienta w internecie.

- Jest to bardzo rzadki przypadek, że klient trafi na zmianę klasy rezerwacyjnej z powodu wypełnienia samolotu. Pracujemy nad tym, by taka informacja się pokazywała, żeby było to wyjaśnione wcześniej - mówi rzecznik i dodaje, że taki system zakupu biletów, jaki funkcjonuje w PLL LOT, jest powszechny we wszystkich liniach lotniczych.

Bank trzyma blokady

Czemu zatem klienci muszą aż tydzień czekać na odblokowanie pieniędzy na koncie? - Obrót informacji w systemie bankowym jest długi i nie wynika z winy LOT-u, tylko z zasad, które obowiązują u operatora karty i w banku. Informacje muszą przejść przez cały łańcuszek i to niestety trwa. Ale jeśli trafiają do nas pieniądze na bilety, których nie ma, to w ciągu godziny, dwóch dochodzi do automatycznej dyspozycji z naszego systemu do banku, żeby te środki odesłać na konto klienta - wyjaśnia Kądziołka.

Jego zdaniem blokady są zdejmowane automatycznie i trwają tyle, ile w danym banku jest przyjęte. Kądziołka zapewnia, że w przypadku gdańszczan LOT od razu powiadomił bank i zablokowanie pieniędzy na tydzień nie jest winą przewoźnika, lecz właśnie banku.

Źródło: Alert24.pl

Zobacz więcej na temat: