- W telewizji widziałem reklamę loterii smsowej "Pusty SMS". Wysyłamy SMS na bezpłatny numer 8037 i dzięki temu bierzemy udział w losowaniu nagrody głównej 500.000 zł - napisał na
Alert24 Mateusz Szelęgiewicz.
Alertowicz wysłał darmowego SMS-a. Jednak okazało się, że do wzięcia udziału w konkursie, czeka go długa droga. - Dostałem odpowiedź, bym potwierdził udział w loterii wysyłając SMS, który kosztuje 3,66 z VAT. To zwykłe oszustwo! - pisze.
Dodatkowo na telefon mężczyzny zaczęły przychodzić reklamówki. - Pomyślałem więc, że zrezygnuję z "loterii". W tej sprawie napisałem do pracowników, którzy organizują konkurs - opowiada. Alertowicz dostał zwrotnego maila o treści: "Witamy! Aby zrezygnować z udziału w Loterii, należy wysłać wiadomość o treści STOP pod numer 73100 (koszt: 3,66zł z VAT)".
- To całkowita przesada - żali się Szelęgiewicz.
Naciąganie na ekranie Reklamy loterii "Pusty SMS" trudno nie zauważyć. Tomasz Stockinger, twarz loterii, uśmiecha się do nas z billboardów i reklam telewizyjnych, w których żartuje, że wzięcie udziału w zabawie wymaga podjęcia "trzech prostych kroków: po pierwsze wysłania SMS-a na bezpłatny numer 8037, po drugie wysłania SMS-a na bezpłatny numer 8037 i po trzecie wysłania SMS-a na bezpłatny numer 8037".
Jak obiecuje Stockinger: "Codziennie do wygrania jest 10 tys. zł. Co tydzień 50 tys. zł, a w finale czeka aż 500.000 zł".
Niestety według regulaminu loterii, który czytamy na stronie internetowej reklamującej zabawę, smsy wysyłane na numer 8073 nie mają żadnego znaczenia w konkursie. - Wysłanie nieodpłatnej wiadomości sms na numer 8037 nie jest tożsame z przystąpieniem do loterii i nie uprawnia do udziału w losowaniu nagród, skutkować będzie wyłącznie możliwością uzyskania informacji na temat loterii - czytamy.
Organizatorzy podkreślają, że "Ważne są jedynie zgłoszenia wysłane na płatny numer 73100 (3,66 zł sms)". Po co więc, w ogóle reklamować loterię zupełnie nie istotnym numerem telefonu?
Jak nie wiadomo o co chodzi... Grzegorz Witerski pracownik firmy Internetq, która organizuje "Pusty SMS", wyjaśnia, że numer 8037 jest "niezwykle ważny i użyteczny". - Daje zupełnie darmową rejestrację do naszej bazy danych - dodaje. Pytany oto na czym polega firmowa baza danych, wyjaśnia, że "dzięki niej, zupełnie za darmo, ludzie dostaną wszelkie informacje o konkursie".
Te "informacje" to właśnie reklamówki, które zaczęły przychodzić do Alertowicza, po tym, gdy wysłał SMS na bezpłatny numer 8037. To jest kolejny kruczek, który czeka na uczestników "Pustego SMS-a". - Organizator (po wysłaniu smsa na nr. 8037 - dop. red.) zastrzega sobie prawo wysyłania do uczestników pięciu wiadomości sms dziennie - czytamy w regulaminie.
"Będziesz spał na pieniądzach" Na pytanie, czy reklamowanie loterii numerem, który nie ma żadnego znaczenia w konkursie, nie jest nie etyczne, Witerski tłumaczy, że "hasło reklamowe to po prostu taki komunikacyjny zabieg". - Nie chciałbym przedstawiać swoich sądów, ale uważam, że to nie jest nieetyczne - zarzeka się mężczyzna. - Nie wprowadzilibyśmy ludzi w błąd, bo to niezgodne z prawem - ucina nasze dociekania.
Jednak Maciej Chmielowski z biura prasowego UOKiK informuje, że "do urzędu wpłynęło kilka skarg na działanie opisanego konkursu". Urząd planuje kontrole przedsiębiorców w "sektorze usług świadczonych drogą elektroniczną". - Z pewnością wykorzystamy napływające do UOKiK sygnały od konsumentów dotyczące nieprawidłowości - obiecuje Chmielowski
Na pytanie o to czy zatrzymanie zalewu reklamówek, które zaczynają otrzymywać uczestnicy zabawy, musi kosztować 3,66 zł, Witerski kwituje: "Nie wiem, dla mnie regulamin loterii to biblia".