Pod koniec lutego do Simby zadzwonił przedstawiciel sieci Orange. - Zaproponował mi przejście z obecnej usługi MIX do Nowego MIX-a - napisał na
Alert24 internauta. Oferta wyglądała bardzo korzystnie. - Zaproponowano mi darmowe połączenia w weekendy z dwoma wybranymi numerami oraz obniżenie kosztów rozmów o 5 gr. za minutę. Gdy zapytałem "Gdzie jest haczyk?", konsultant zapewnił mnie, że nigdzie. Oferta jest tak korzystna, ponieważ niedługo kończy mi się umowa, a oni chcą mnie zatrzymać - tłumaczy Simba.
50 zł później
Nie minął miesiąc, gdy Simba otrzymał od operatora wiadomość SMS z informacją, że musi dopłacić 30 zł do rachunku, ponieważ jego limit został przekroczony. - Sytuacja wydała mi się dziwna, gdy po wykorzystaniu 50 zł, które miałem jeszcze do wykorzystania w usłudze MIX, nadal mogłem dzwonić - wyjaśnia internauta. - Zdziwiony, zadzwoniłem do Biura Obsługi Klienta. Okazało się, że mam ... ABONAMENT!! Gdy spytałem, jak to możliwe, konsultantka powiedziała, że "przecież sam sobie zmieniłem tę usługę". W ten sposób mnie naciągnięto, oszukano, zaś pani powiedziała, że mogę jedynie złożyć reklamację - denerwuje się Simba..
Po miesiącu rozpatrzono ją pozytywnie. Orange przywróciło Simbie starą usługę MIX. - Jednak do dzisiaj nie usłyszałem słowa "przepraszam" - kończy list do redakcji Simba.
Konsultant też człowiek. Mógł popełnić błąd
Wojciech Jabczyński, rzecznik Grupy TP, przyznaje, że konsultant nie miał prawa postąpić w ten sposób. - Jeśli potwierdzi się, że konsultant świadomie wprowadził klienta w błąd, grożą mu poważne konsekwencje służbowe - wyjaśnia rzecznik i dodaje, że jeśli reklamacja klienta została rozpatrzona pozytywnie, wina leży po stronie konsultanta. - Mogę zapewnić, że Orange robi wszystko, aby takie sytuacje nie miały miejsca - powiedział rzecznik i tak tłumaczył pomyłkę konsultanta - Bardzo duża liczba klientów firmy oraz liczba konsultantów powoduje, że zdarzają się pojedyncze przypadki, w których błąd popełni człowiek lub maszyna. Żadna firma nie jest w stanie tego uniknąć - powiedział Jabczyński.