Do zdarzenia doszło w poniedziałek, ok. godz. 16. - Przechodziłem niedaleko Ronda Fordońskiego. Nagle poczułem swąd spalenizny. Po chwili zauważyłem, że niedaleko mnie pali się samochód. Zadzwoniłem pod 112 i wezwałem pomoc. Okazało się, że ktoś zgłosił pożar wcześniej i strażacy już jadą - napisał na
Alert24 Grzegorz.
Alertowicz zaznacza, że samochód dałoby się uratować, gdyby nie obojętność innych kierowców. - Będąc pieszym niewiele mogłem zrobić, ale samochodów na ulicy była taka ilość - były to godziny szczytu, że spodziewałem się reakcji ze strony kierowców. Niestety przez kilka minut do przyjazdu straży, żaden samochód się nie zatrzymał, żaden kierowca nie próbował gasić pożaru - dodał internauta.
- Uznałem, że należy to zdarzenie pokazać, jako przykład znieczulicy w naszym społeczeństwie. Wystarczyłoby, aby kilku kierowców jednocześnie zaczęło gasić pożar, a straż byłaby niepotrzebna. Dodam że w momencie, kiedy dzwoniłem po straż, płomienie nie obejmowały jeszcze całego auta. dałoby się go uratować - dodaje Grzegorz.
Wiesz więcej? Masz zdjęcia? Poinformuj Alert24, 605 24 24 24, alert24@gazeta.pl Naszego czytelnika najbardziej zdenerwowało zachowanie kierowców po fakcie. - Jak już strażacy ugasili pożar, nagle wokół samochodu znalazło się 50 gapiów, a na chodniku obok zaparkowało kilka samochodów. Moja refleksja jest taka - łatwiej nam patrzeć na cudzą krzywdę, niż zrobić cokolwiek by pomóc komuś w potrzebie - powiedział Grzegorz.
A czy Ty pomógłbyś ugasić pożar? Wypowiedz się na naszym alertowym formu