Są wakacje, wielu z nas urlop spędzi nad polskim morzem. Tym bardziej, że synoptycy zapowiadają poprawę pogody. Chcesz skorzystać w weekend z chwil relaksu i pojechać nad morze z PKP? Lepiej wybierz inny termin, a najlepiej pojedź tam samochodem.
6 wagonów to stanowczo za mało Weekend, pociąg relacji Kraków Główny - Hel. PKP na kilkunastogodzinną podróż nad morze podstawiło skład złożony z sześciu wagonów. Cztery z nich były sypialniane z rezerwacją na kilka miesięcy przed podróżą, dwa były ogólnodostępne.
Jeden z wolnych wagonów zarezerwowany był dla kolonii. Już w Krakowie pociąg był niemal całkowicie zapełniony. W Katowicach, które były jedną z pierwszych stacji na trasie wsiadło ponad 100 osób, zajmując korytarze i przejścia między wagonami do ostatniego wolnego milimetra. W każdym przedziale siedziało na przemian średnio 12 osób, a część pasażerów trzymała bagaże w toaletach. W Bytomiu, na siódmej z kolei stacji, wsiadała kolonia do dziewięciu zarezerwowanych przedziałów. Między wzburzonymi pasażerami walczącymi o miejsca w pociągu wywiązała się awantura i bójka, którą musiały rozwiązywać Straż Ochrony Kolei, policja i straż miejska.
Po dwóch godzinach jedziemy dalej Awanturujących się pasażerów wyrzucono z pociągu i po dwugodzinnym postoju w Bytomiu, załadowany do pełna pociąg, ruszył w dalszą trasę. Od Tarnowskich Gór (ósma stacja), do pociągu nie była w stanie wsiąść ani jedna osoba. W Częstochowie nie wsiadło do pociągu 50 osób, w Bydgoszczy i Tczewie sytuacja wyglądała podobnie. Niektórzy pasażerowie nie wytrzymywali warunków podróży (jazda na stojąco, wysoka temperatura, ścisk i duchota) i zrezygnowani wysiadali na kolejnych stacjach.
Wagonów dostawić nie możemy Mimo wielokrotnych interwencji pasażerów i konduktorów, PKP odmówiło doczepienia dodatkowych wagonów. Szczególnie bulwersujący był fakt, że wśród stojących lub kucających na korytarzach podróżujących, były matki z małymi dziećmi. Ale nawet taki argument nie przekonał PKP do powiększenia składu o choćby jeden wagon. Tłumaczyli się wysokimi kosztami podróży, które musieli by ponieść doczepiając wagon. W tym wypadku wysokie koszta podróży ponosili tylko i wyłącznie pasażerowie, płacąc nawet za miejsce stojące w toalecie, ponad 70 złotych za bilet. Drugie tłumaczenie PKP to brak wolnych wagonów. Według prostych obliczeń wynika, że PKP sprzedało około pół tysiąca biletów na faktycznie wolnych 168 miejsc.
Jechałeś nad morze pociągiem? Podróż była jak koszmarny sen? Opisz swoją podróż z PKP na naszym alertowym forum