O sprawie monitoringu w szatniach pisaliśmy także w maju.
PRZECZYTAJ ARTYKUŁ
Klienci: Jedna przebieralnia to za mało
- W aquaparku byłam pierwszy raz. Na basenie sportowym spędziłam miłą godzinę. Koszmar zaczął się później - napisała na
Alert24 pani Marta.
Nasza czytelniczka po skończonej godzinie pływania, poszła do damskiej szatni, żeby się przebrać. - Całkiem naturalnym wydaje się, że w momencie, gdy jest jedna przebieralnia a osób w szatni kilkadziesiąt, owinięte ręcznikami kobiety w miarę możliwości chowają się w rogach szatni i, odwracając się plecami do reszty, zdejmują ręczniki, (pokazując reszcie jedynie plecy) po czym się przebierają. Sama też tak zrobiłam - pisze nasza czytelniczka.
- Proszę sobie wyobrazić moją wściekłość, gdy uniosłam głowę do góry i zobaczyłam idealnie nad sobą kamerę! Spojrzałam w drugi kąt szatni - również tam była, tak samo jak i w trzecim i w czwartym! Natychmiast przed moimi oczami pojawiła się wizja rechoczącej, obleśnie obsługi, gapiącej się na obnażone biusty i tyłki. Kiedy poinformowałam o tym panie stojące nieopodal, wywołałam tym faktem wręcz panikę! Przysięgam, tak się wściekłam, że o mało z miejsca nie zrobiłam awantury pierwszej lepszej osobie, czyli Bogu ducha winnemu kasjerowi - denerwuje się pani Marta.
Rzecznik aquaparku: przebieralni wystarczy
Mariusz Prasał, rzecznik wrocławskiego aquaparku uważa jednak, że jedna przebieralnia w szatni w zupełności wystarczy. - Nie mieliśmy skarg od naszych klientów, że na terenie aquaparku jest za mało przebieralni i trzeba długo czekać na to, żeby się przebrać.
Rzecznik przyznaje jednak, że problemy mogą wystąpić w okresie letnim. - Rzeczywiście w lipcu i sierpniu nasz obiekt odwiedza ponad 100 tys. osób miesięcznie. Wtedy trzeba poczekać na swoją kolejkę do przebieralni, ale czas oczekiwania nie jest bardzo długi - dodaje rzecznik.
Szatnia to nie jest miejsce do przebierania się
Na terenie aquaparku jest zamontowanych kilkadziesiąt kamer. Wszystkie są umieszczone w miejscach ogólnodostępnych. Te miejsca są dodatkowo oznaczone naklejkami. - Takie naklejki z informacją o monitoringu pomieszczenia umieszczone są w 38 miejscach - tłumaczy Mariusz Prasał. - Kamer nie ma w miejscach, gdzie są ubikacje, prysznice i przebieralnie. W innych miejscach kamery muszą być, ponieważ to zmniejsza ryzyko kradzieży. Do tej pory dzięki monitoringowi udało nam się złapać kilku złodziei na gorącym uczynku, a także pomóc odnaleźć zgubione rzeczy, a nawet dziecko, które odeszło za daleko od rodziców. Dlatego monitoring jest potrzebny - dodaje rzecznik.
Masz inne zdanie? Podziel się nim na naszym forum