http://bi.gazeta.pl/i/obrazki/alert24/search-blank.gifhttp://bi.gazeta.pl/i/obrazki/alert24/search-blank.gifhttp://bi.gazeta.pl/i/obrazki/alert24/search-google.gif

Paraliż kolei: "Dobrze, że EURO 2012 odbędzie się latem"

tm/Alert24
2010-01-04, ostatnia aktualizacja 2010-01-04 16:17

Śnieg oraz tłumy wracających po świętach pasażerów po raz kolejny zaskoczyły PKP. Pociągi niemal każdej spółki PKP (m.in. Interregio, Intercity, TLK) w okresie świątecznym miały opóźnienia. Elektroniczne systemy rezerwacji sprzedawały bilety do nieistniejących wagonów. W składach panowały "polarne" temperatury. - PKP znowu nas nie zawiodło - drwią Alertowicze.

Szron w wagonie pociągu jadącego z Wrocławia do Warszawy. 4 stycznia 2010 r.
Fot. Daro/ zdjęcie przysłane na Alert24
Szron w wagonie pociągu jadącego z Wrocławia do Warszawy. 4 stycznia 2010 r.
Niestety w tym roku powrót pociągiem po świętach dla wielu pasażerów na pewno nie był przyjemnym przeżyciem. Niemal przez cały okres świąt serwis Alert24 otrzymywał smsy informujące o trudnościach ze "zdobyciem" biletów. - Ich kupno zajęło mi ponad godzinę, kolejki na dworcu wiły się niemal przez cały budynek - opowiada czytelnik z Krakowa.

Zakupione z trudem bilety, jednak w te święta nie były żadną gwarancją spokojnego powrotu do domu. Dla wielu z was okazały się początkiem podróżniczego koszmaru.

Wagonów brak

- Pociąg TLK Jelenia Góra-Gdynia główna, ludzie wracają z sylwestra do domu - napisał Dottore. - Niestety okazało się, że kolejarze zdecydowali się podstawić do Gdyni tylko 2 wagony. Chyba nie zauważyli, że na peronie był taki tłok, że nawet trudno było się dostać w okolicę pociągu - dodał.

Beztroska PKP zaskoczyła również Alertowicza w Warszawie, który także sądził, że z trudem dostany bilet gwarantuje mu spokojny powrót do domu. Niestety niezwykle popularny, tani pociąg linii Interregio, łączący stolicę z Trójmiastem miał... dwa wagony.

- Pociąg jechał o godz. 15 - więc w dogodnej godzinie. Na peronie zgromadził się tłum wracających po świętach ludzi. To był koszmar - opowiada czytelnik. - Czy kolejarze nie rozumieją kalendarza i nie wiedzą, że po sylwestrze więcej Polaków jeździ pociągami - dodaje.

Rozbrajająca dezorganizacja PKP spowodowała, że przewoźnik z dużym opóźnieniem reagował na dantejskie sceny odbywające na peronach dworców. - Wreszcie we Wrocławiu podstawiono do naszego pociągu nowe wagony - opowiada Dottore. - Niestety wraz z nimi do pociągu "wlało" się jeszcze więcej zmęczonych podróżnych i mimo dodatkowych miejsc, nadal wszędzie był straszny tłok - dodał.

Wsiadaj - nie gadaj!

Jeszcze gorzej miał pasażer Interregio jadącego z Opola do Wrocławia. - Ludzie podróżujący ze Strzelec do Legnicy, godzinę czekali na pociąg. Mogliby tak czekać w nieskończoność - skład podobno utknął gdzieś pod Przemyślem - napisał.

Gdy pociąg, w którym jechał Alertowicz, zatrzymał się w Strzelcach, zdesperowani kolejarze postanowili upchnąć zmarzniętych pasażerów do składu jadącego do Wrocławia. - To był szok. Jechaliśmy stłoczeni jak sardynki. Wydaje mi się też, że do naszego składu nie udało się zmieścić tamtych wszystkich ludzi.

Na dworze zima, w pociągu zima

Opóźnienia i tłok w pociągach nie były jedynymi "atrakcjami" czekającymi na podróżnych. Niektórzy Alertowicze mogli w wagonach lepić bałwany. - Skandaliczne warunki podróży pociągiem PKP Intercity relacji Gdynia-Przemyśl - napisał czytelnik. - Niestety w pociągu od wielu godzin nie działa ogrzewanie, pasażerowie siedzą zziębnięci w kurtkach, na szybach od wewnątrz jest lód - skarżył się. Co gorsza "obsługa pociągu nie zrobiła nic, żeby poprawić warunki podróży".

- Bezradnie rozkładali ręce - wspomina Alertowicz. - Dobrze że EURO 2012 odbywać się będzie latem - dodaje.

Wagon widmo

Trudnej sytuacji PKP nie poprawił elektroniczny system rezerwacji biletów. Alertowicz Piotrek ponad godzinę czekał w Zakopanem na Intercity do Gdyni. - Na chwilę po zajęciu miejsca okazało się, że system PKP uznał pociąg klasy Intercity, jako Ekspres i sprzedał ludziom nie istniejące miejsca do 8, a nie jak było w rzeczywistości - 6 osobowych przedziałów - napisał.

Co więcej, w Krakowie okazało się, że system ponownie sprzedał zajęte w Zakopanem przez pasażerów miejsca i dodatkowo udostepnił bilety do wagonu, którego w ogóle nie dostawiono do składu.

- Obecnie jesteśmy jakieś 180 km od Warszawy, konduktorzy już jakoś porozsadzali kogo mogli, ale nie odbyło się bez dantejskich scen - krzyków, przepychanek - pisał parę godzin później Piotrek.

Źródło: Alert24.pl

Zobacz więcej na temat:

  • 9 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Samolot z II wojny znaleziony na pustyni w Egipcie. Przez Polaków

Polacy poszukujący ropy w Egipcie odnaleźli na Saharze wrak samolotu P-40 Kittyhawk należącego do RAF. Samolot z drugiej wojny światowej jest w niemal idealnym stanie. Jak mówią historycy, znalezisko jest "lotniczym ekwiwalentem grobowca Tutenchamona". Informacje dostaliśmy od czytelnika Alertu24.