http://bi.gazeta.pl/i/obrazki/alert24/search-blank.gifhttp://bi.gazeta.pl/i/obrazki/alert24/search-blank.gifhttp://bi.gazeta.pl/i/obrazki/alert24/search-google.gif

Po grunwaldzkiej porażce. Urzędnicy: Zrobiliśmy, co mogliśmy

opr. pc
2010-07-21, ostatnia aktualizacja 2010-07-21 17:43

Dostaliśmy odpowiedź na zarzuty dotyczące organizacji 600. rocznicy bitwy pod Grunwaldem. Urząd potwierdza, że przygotowany był na mniejszą ilość gości. Urzędnicy wydają się jednak dość zadowoleni z organizacji imprezy.

W okolicach pól grunwaldzikich tworzyły się wielokilometrowe korki. Niektórym widzom nie udało sie dotrzeć na czas
Fot. Tomasz Waszczuk / Agencja Gazeta
W okolicach pól grunwaldzikich tworzyły się wielokilometrowe korki. Niektórym...
GALERIA ZDJĘĆ
- W obchodach wzięło udział zdecydowanie więcej osób niż zakładano - przyznają w raporcie pracownicy urzędu marszałkowskiego. - Trzykrotnie wzrosła liczba samochodów (40 tys.), które były na drogach i parkingach w okolicach Pól Grunwaldzkich. Tak ogromnej liczby pojazdów i ludzi okoliczne drogi lokalne nie były w stanie sprawnie obsłużyć - czytamy.

Urzędnicy przyznają także, że dodatkowe autobusy zostały podstawione tylko w dniu inscenizacji - 17 lipca. - Funkcjonowała komunikacja publiczna uruchomiona przez PKS Ostróda, która obsługiwała trasy dojazdowe do Pól Grunwaldzkich m.in. z Olsztyna, Ostródy, Morąga i Olsztynka. Wiele osób z niej skorzystało - zapewniają nas urzędnicy.

Jak sami dodają "inni przewoźnicy drogowi nie wykazali zainteresowania obsługą tej trasy".

Jak pisaliśmy w poniedziałkowej relacji , autobusy nie mogły się przez korki - Wiem o dwóch dziewczynach, które w związku z brakiem miejsc w autobusach i przez korki spóźniły się na ostatni pociąg z Olsztynka i musiały w nocy koczować pod gołym niebem, bo wyrzucili je z dworca PKP - pisała na Alert24 "krakowianka"

Parkingi? Były

Jak czytamy w dokumencie urząd marszałkowski "wziął pod uwagę" w przygotowaniu imprezy "dzikie" parkingi - Zgłoszonych do gminy i przygotowanych było 29 parkingów po każdej stronie Pól Grunwaldzkich na ponad 16 tys. samochodów i 100 autokarów. - Każdy, kto chciał, mógł zaparkować swoje auto, bowiem dodatkowo zawsze funkcjonują parkingi prywatne w miejscowościach przyległych, zorganizowane na gruntach gospodarzy, a więc dodatkowe kilka tysięcy miejsc parkingowych - pisze urząd.

Parkingi te były jednak oddalone od miejsca inscenizacji. Ludzie w upale musieli wędrować przez pola.

Z parkingu na bitwę - przez pola, bez oznakowania fot. Alert24

Prysznice i toalety? Były

- Inwestycje zrealizowane w latach 2009-2010 na Polach Grunwaldzkich zapewniły także dostęp do toalet i bieżącej wody w obiektach administracyjnych. W tych obiektach znajdują się również prysznice, z których mogą korzystać turyści oraz lokale gastronomiczne, gdzie można kupić napoje i zjeść posiłek. Oczywiście na czas trwania imprezy ustawiono dla turystów 300 toalet przenośnych i 40 kontenerów prysznicowych, rozlokowanych w różnych miejscach pola - czytamy w raporcie.

Ewa Domeracka z Urzędu Marszałkowskiego w Olsztynie dodaje jednak, że wśród tych 300 toalet i 40 pryszniców znajdują się też te, które były zamknięte dla publiczności, do użytku rekonstruktorów, sprzedawców i wystawców, co oznacza, że do dyspozycji widzów było ich znacząco mniej.

Według naszych informacji przynajmniej część z pryszniców była płatna.

Woda? Była...

- Bezpośrednio na Polach Grunwaldzkich rozdysponowano wiele tysięcy litrów wody mineralnej czym zajmowali się harcerze (ok. 200 osób), wolontariusze, służby medyczne, pracownicy Urzędu Marszałkowskiego i urzędu gminy - możemy przeczytać w raporcie.

Ewa Domeracka z Urzędu Marszałkowskiego woj. warmińsko-mazurskiego nie podała, ile wody zostało rozdane. W rozmowie z poniedziałku rzecznik urzędu marszałkowskiego mówił o 20 tys. litrów - daje to, przy założeniu, że na rekonstrukcji pojawiło się 150 tysięcy widzów niecałe 0,2 litra na osobę, czyli szklankę.

- Na Polach Grunwaldzkich znajdują się również ujęcia wody, które są ogólnie dostępne i można z nich korzystać nieodpłatne. Obiekty i stoiska handlowe, otrzymały zezwolenia na prowadzenie działalności. Znając prognozę pogody przygotowały się dużo wcześniej do sprzedaży bardzo dużych ilości wody i napojów - czytamy.

- W czasie bitwy organizator przeznaczył na walczącego... 1,5 litra wody. - Musiałem biegać po wodę dla chłopaków z chorągwi prawie na drugi koniec obozowisk i stać w kolejce. Po wodę do picia! Chyba na przyszły rok zmontuję jakiś historyczny beczkowóz - pisał "Vissgard", jeden z uczestników inscenizacji.

Telebim? Był jeden, ale za to ledowy. I 71 osób udzielających informacji!

- Był jeden telebim, ale za to ledowy, o wymiarach 50 m. kw. - informuje urząd marszałkowski.

Organizatorzy zapewniają, że zabezpieczyli 10 (!) punktów informacyjnych, które obsługiwało 21 pracowników Urzędu Marszałkowskiego, zaopatrzonych w mapy. Poza pracownikami urzędu było także 50 wolontariuszy. Więcej pracowników informacji na imprezie nie było. Nie dostaliśmy także informacji o mapach dostępnych dla zwykłego turysty, ani oznakowaniu miejsca imprezy i dróg dojazdu.

Ewa Domaracka z Urzędu Marszałkowskiego nie chce udzielić odpowiedzi, czy Urząd zadowolony jest z organizacji imprezy.

Więc o co nam chodzi?!

Impreza z okazji 600-lecia bitwy pod Grunwaldem miała być wielkim wydarzeniem. Promowana w mediach impreza, której głównym punktem miała być sobotnia rekonstrukcja bitwy skończyła się skandalem i okazała się organizacyjną porażką. Wywołała lawinę skarg.

Zarzuty mieli zarówno widzowie, jak i rekonstruktorzy. Odgrywający rolę króla Jagiełły Jacek Szymański uznał za winnych niedociągnięć organizacyjnych urzędników Urzędu Marszałkowskiego woj. warmińsko-mazurskiego, którzy w tym roku byli głównymi organizatorami imprezy. - My, pasjonaci, włożyliśmy dużo serca i wysiłku w to, żeby rekonstrukcja bitwy stała na najwyższym możliwym poziomie - mówił odtwórca roli Jagiełły, jednak żałował, że wielu ludzi zapamięta imprezę ze względu na organizacyjny chaos, brak wody i korki.

Galeria zdjęć internautów, czyli jak to było pod Grunwaldem(Kliknij w zdjęcie, by zobaczyć galerię): Tłum ludzi na Polach Grunwaldzkichfot. Olo/Alert24

Źródło: Alert24.pl
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Samolot z II wojny znaleziony na pustyni w Egipcie. Przez Polaków

Polacy poszukujący ropy w Egipcie odnaleźli na Saharze wrak samolotu P-40 Kittyhawk należącego do RAF. Samolot z drugiej wojny światowej jest w niemal idealnym stanie. Jak mówią historycy, znalezisko jest "lotniczym ekwiwalentem grobowca Tutenchamona". Informacje dostaliśmy od czytelnika Alertu24.