Zobacz na Z czuba.tv jak wyglądała naprawa samochodu Hołowczyca » Prowadzący od prologu rajdu Hołowczyc zaliczył awarię samochodu na dziesiątym odcinku specjalnym. - Urwało mi półoś przednią i straciłem wszystkie hamulce. Nie wiem dlaczego. Być może z powodu zmęczenia materiału, może o coś zahaczyłem - opowiada sam kierowca.
- W pewnym momencie jechałem rozpędzonym
autem wprost na siedzących na wirażu sędziów, z boku miałem słupy trakcji elektrycznej. Już chciałem się namierzyć na ten słup, by ratować ludzi, ale sędziowie zorientowali się, że
auto jest uszkodzone i odskoczyli. Hamowałem skrzynią biegów lub zarzucając autem na boki, by wytracić prędkość. Był to jedyny oes, którego nie wygrałem - powiedział kierowca, który do mety dojechał na pierwszym miejscu.
Po zakończonym rajdzie zespół sędziów sportowych zajął się tym przypadkiem i rozważał czy podczas usuwania awarii w samochodzie Hołowczyca nie została udzielona niedozwolona pomoc techniczna.
- Arbitrzy nie dopatrzyli się naruszenia regulaminu - powiedział w rozmowie ze
Sport.pl rzecznik rajdu Marek Zajdel. - Nie było zgłoszonych żadnych protestów ze strony kierowców, a serwisanci mogą wskazywać kierowcy, co można naprawić. To też robili mechanicy, którzy instruowali Hołowczyca jak zaślepić przód hamulców - dodał.
Rzecznik dodał także, że sędziowie byli przy całej sytuacji i składali później oświadczenia. - Hołowczyc był zdecydowanie najlepszym kierowcą tego rajdu i jego zwycięstwo to triumf sportowej rywalizacji - dodał Zajdel. Przekonany o tym, że przepisy nie zostały naruszone jest także sam kierowca: - W trakcie trwania etapu nie wolno serwisantom dokonywać napraw. Półoś i hamulce naprawiałem sam - wyjaśnił Hołowczyc.
Zespół kierowcy również nie widzi żadnego niedopatrzenia: "Sprawa problemu technicznego na trasie została przeanalizowana i szczegółowo zweryfikowana przez zespół sędziowski rajdu. Po złożeniu dodatkowych wyjaśnień przez Krzysztofa, zespół sędziów wydał własny werdykt, który jest ostateczny i nieodwołalny" - czytamy w oświadczeniu przesłanym przez Marcina Kędzię z "Hołowczyc Management".