Warszawa, dziś, około godziny 8.45, poranny szczyt komunikacyjny. Do autobusu linii 301 na skrzyżowaniu Żwirki i Wigury i Hynka wsiada pan Michał. Autobus rusza, a kierowca... przykłada telefon do ucha. Rozmowa była długa - kiedy po ponad 5 minutach pan Michał wysiadł kilka przystanków dalej, kierowca nie przerwał rozmowy. Oderwał telefon od ucha tylko wtedy, gdy przejeżdżał przez rondo.
- Kierowcy autobusów! Wy wieziecie ludzi, a nie ziemniaki - denerwuje się pan Michał. - Strach powierzyć takiemu kierowcy bezpieczeństwo własnego dziecka - dodaje.
Według pana Michała problem kierowców, którzy zamiast trzymać obiema rękami kierownicę autobusu i skupiają się na rozmowie przez telefon, jest nagminny.
- Regularnie widzę kierowców rozmawiających przez telefon w trakcie jazdy. To jest nie w porządku. Przecież tu chodzi o bezpieczeństwo pasażerów - złości się.
- Kierowcy podczas jazdy rozmawiać przez telefon nie wolno - denerwuje się Sławomir Ślubowski z Miejskich Zakładów Autobusowych. I wyjaśnia, że w takim przypadku łamiący przepisy kierowca musi liczyć się z konsekwencjami w postaci rozmowy z kierownikiem zajezdni, upomnieniem lub naganą. - Zapewniam, że to nie są miłe rozmowy - podkreśla rzecznik i dodaje, że w skrajnych przypadkach konsekwencje mogą być poważniejsze.
Pan Michał zastrzega, że kierowca nie wywołał zagrożenia na drodze. - Tym razem się udało - mówi z dezaprobatą. Żałuje tylko, że nie zwrócił kierowcy uwagi.
W rozmowie z Alertem24 nasz czytelnik przyznaje, że kierowcy mają gorsze pomysły niż rozmowa przez telefon. Dla jednego z nich kabina autobusu okazała się za ciasna:
- Facet wystawił sobie stopę przez okienko i tak sobie jechał - opisuje pan Michał.
A Ty? Czy widziałeś/aś nieodpowiedzialne zachowanie kierowcy autobusu? Podziel się swoją historią na forum albo zrób zdjęcie i wyślij na numer 605242424.
Źródło: Alert24.pl