Sześćsetna rocznica zwycięskiej bitwy pod Grunwaldem była zapowiadana od miesięcy. W wielkiej inscenizacji bitwy wzięło udział 2200 odtwórców z bractw rycerskich z Polski i Europy. Już os samego rana w sobotę było wiadomo, że ludzi, którzy chcieli obejrzeć wydarzenie na własne oczy czeka ciężki dzień.
Oprócz koszmarnego upały pojawiły się kłopoty z dojazdem. Utworzył się 20-kilometrowy korek, który zaczynał się kilka kilometrów za Olsztynem.
Na godz. 14 nie zdążyło dojechać wiele osób, również z zagranicy.
Od rana dostajemy na
Alert24 relacje od rozżalonych ludzi, którzy
skarżą się na fatalną organizację. Zawiodło praktycznie wszystko.
Bo ludzi przyjechało dużo. I mediów Józef Podolak, dyrektor gminnego ośrodka kultury jest zadowolony z imprezy, choć przyznaje, że szkoda mu ludzi, którzy nie dojechali na inscenizację, bo utknęli w korkach - Jest gorycz, ale to zawiniła
policja. Na każdym spotkaniu organizacyjnym mówili, że są przygotowani - mówi nam.
Winę za korki i trudności w przemieszczaniu się zrzuca na to, że przyjechało dużo ludzi i przedstawicieli mediów, które wozami transmisyjnymi blokowały dojazd i widok.
Zarzuty o brak trybun i to, że ludzie nie widzieli bitwy kwituje krótko - Trybun nie było i nie będzie. Bitwa jest w dole, powinno być widać - tłumaczy nam Podolak.
Kolejne zarzuty o niewystarczające oznaczenia drogi dojazdu na pole bitwy dyrektor również zbywa - No przecież są tablice, jak dojechać do miejscowości.
Urząd: Mogliśmy tylko dobudować drogę - Zrobiliśmy wszystko, co było w naszej mocy - mówi Robert Szewczyk, rzecznik urzędu marszałkowskiego województwa warmińsko - mazurskiego. - Jedyne, co jeszcze mogliśmy zrobić, to dobudować drogę - stwierdza.
Żal do organizatorów mają nawet ludzie, którzy zajmowali się rekonstrukcją bitwy.
CZYTAJ WIĘCEJ Nie nasza wina, że pole jest tam gdzie jest Marcin Danowski z policji w Ostródzie, który organizował policjantów też nie jest do końca zadowolony z organizacji ruchu. nie czuje się jednak winny. Infrastruktura wokół pola bitwy jest, jaka jest, i policjanci mogli kierować auta tylko dwiema drogami dojazdowymi i wyjazdowymi. - Bitwa odbyła się na polach grunwaldzkich i my nie mamy na to wpływu, gdzie odbywa się inscenizacja - mówi.
Za korki wini kierowców, którzy m.in. tuż po inscenizacji wsiedli w auta i skutecznie zakorkowali wąskie drogi. - Ludzie ruszyli na hura. I nie jest do końca prawdą, że ruch był zablokowany. Samochody się toczyły - mówi nam. - Nawet gdybyśmy poinformowali, jak wyjechać, to doszłoby do utrudnień - orzeka.
Policjant dodaje, że utrudnienia były zawsze, a teraz były większe, bo przyjechało więcej ludzi.
Danowski szacuje, że inscenizację bitwy pod Grunwaldem obejrzało ok. 180 tys. ludzi. I tak mniej niż przewidywano. Wstępnie szacowano, że bitwę przyjedzie zobaczyć nawet 300 tys. ludzi. W czasie inscenizacji w poprzednich latach na pola grunwaldzkie przyjeżdżało ok. 100 tys. ludzi.
Imprezę obsługiwało ok. 250 policjantów - komisariat w Ostródzie wsparli funkcjonariusze wysłani przez Komendę Wojewódzką. Nie wiadomo, ilu z nich kierowało ruchem, a ilu zajmowało się dbaniem o bezpieczeństwo już na samych polach - A tu było bardzo spokojnie. I to jest nasz sukces - mówi policjant - Na polu doszło do kilku drobnych incydentów - dodaje.- Policjanci dali z siebie wszystko - zapewnia.
Galeria zdjęć internautów, czyli jak to było pod Grunwaldem(Kliknij w zdjęcie, by zobaczyć galerię):
fot. Olo/Alert24