Jak się dowiedzieliśmy od czytelnika M. Rz., podczas trasy jeden z wagonów uległ awarii, został ewakuowany i ciągnięty za składem.
- Po awarii pierwszego wagonu pociąg jechał z prędkością tylko 40km/h, z wielokrotnymi postojami. Do czasu aż zepsuł się kolejny wagon. Ludzie rozpoczynający jazdę na swoich wykupionych miejscówkach stali na korytarzach i w toaletach. Miejscówki to fikcja. Na korytarzu nie było najmniejszej szansy spotkania kogokolwiek z obsługi pociągu.. Ze szczątkowych informacji wynikało że zakład taboru w Bielsku Białej podstawił do składu nieodpowiednie wagony. Ten błąd kosztował setki osób masę czasu i nerwów - relacjonuje oburzony Alertowicz.
W rezultacie pociąg dojechał do Warszawy Wschodniej z prawie dwugodzinnym opóźnieniem,a na miejscu planowo miał być o godz. 21. - Kupiłem bilet z miejscówką, a musiałem stać na korytarzu. Kto zwróci mi koszty tej nieudanej i długiej podróży - pyta M. Rz.
Według Pawła Neya, rzecznika PKP Intercity przyczyną opóźnienia była usterka techniczna dwóch wagonów. - Niedaleko Włoszczowej miała miejsce usterka techniczna dwóch wagonów. W związku z tym, zostały one odczepione, a pasażerowie zostali przemieszczeni do innych wagonów. Nie wiadomo co było przyczyną awarii. Wagony odstawiono do stacji docelowych i tam dokonano ich przeglądu - wyjaśnił rzecznik Intercity.
Byłeś w podobnej sytuacji? Opisz to na naszym alertowym forum